John Wick 3

Doskonały balet przemocy, wspaniałe choreografie walk, wyznaczanie nowych standardów w gatunku kina akcji. Trzeci film o kilku dniach z życia Johna Wicka podniósł poziom poprzedniej części, ale ciągnie za sobą bagaż męczącej, irytującej fabuły.

Film zaczyna się tam, gdzie skończył się poprzednik. Wick (Keanu Reeves) ucieka przed członkami Syndykatu po tym, jak zabił członka Najwyższej Rady. Ma niewiele czasu, zanim zostanie wykluczony z eksluzywnego klubu zabójców. Skończą mu się przywileje na hotel Continental, pomoc medyczną, darmowy bilet na metro… Johna szuka pół miasta, a jego głowa jest warta czternaście milionów zielonych. “Szanse są równe” skwituje tą sytuację Winston (Ian McShane).

O tym, ja pomysłowy jest film od kwestii realizacyjnej i jak wspaniałe są choreografie, można pisać książki. Wiele walk składa się z długich ujęć, pokazując tylko, jak napracował się Reeves oraz cała rzesza kaskaderów. Zdjęcia są obłędne. Nie jest to szalona walka z cięciami co pół sekundy ala Paul Greengrass, w której nie wiadomo kto kogo, a zainspirowana Raid (z aktorami z tegoż filmu) elektryzujące widowisko, w którym kamera daje widzom pozycję obserwatora. Ukłon w stronę baletu, który zresztą pojawia się w filmie, jest zrozumiały. Na uwagę zasługują sekwencja z końmi, z nożami, z psami oraz widowiskowe trzaskanie gablot na końcu. Dla wielbicieli kina akcji John Wick 3 to pozycja obowiązkowa. Uważni widzowie znajdą tu też odwołania do takich klasyków gatunku jak Wejście smoka czy Matrix.

Stahelski zaangażował kilka świetnych nazwisk. Wspaniale zobaczyć Anjelicę Houston, Laurence’a Fishburne’a, Jasona Mantzukasa i kultowego aktora kina akcji – Marka Dacascosa. Kilkoro z nich pozostawia niedosyt, szczególnie Halle Berry jako Sofia oraz Jerome Flynn jako Berrada. Naprawdę zasługują oni na więcej. Zupełnie nie działa postać Rzeczniczki, która jest tak sztuczna jak cała organizacja. Tu zresztą jest właśnie pies (za przeproszeniem, John) pogrzebany. Choć twórcy spuścili z tonu z rozbudową Syndykatu i gdzie sięgają jego macki. Pierwszy film był prostą historia o zemście. Trójka wraca do tego schematu – to film o przetrwaniu. Ale są tu jeszcze tak zupełnie bezsensowne sekwencje, jak wyprawa do Casablanki i na pustynię. Nakręcone tylko dla widoczków, rozumiem. Bo kim był koleś w namiocie i jak ma się to do całej reszty fabuły, naprawdę… Nie przekonują mnie też bezsensowne decyzje postaci – Winstona na końcu oraz Sofii po tym, jak deklaruje, że ma córkę, o którą się boi. John nie podjąłby takiego zadania, gdyby życie jego bliskich było zagrożone.

Werdykt: absolutne wizualne mistrzostwo świata i dobre aktorstwo (Keanu gra rolę życia) ratują naciąganą fabułę. Może pora skończyć tą serię…

Ocena: 7/10


John Wick: Chapter 3 – Parabellum

reż. Chad Stahelski

USA 2019

Zwiastun

https://www.youtube.com/watch?v=DzGWNNULfa4

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: