Mandy

nicolas-cage-mandy_01
Nicolas Cage w filmie Mandy, reż. Panos Cosmatos

Nicolas Cage niech zapomni o aktorskiej emeryturze, skoro występuje w takich filmach jak Mandy.

Obraz greckiego reżysera Panosa Cosmatosa jest jednym z najdziwniejszych, najbardziej brutalnych tytułów pokazywanych w czasie 71. Festiwalu Filmowego w Cannes. Tak, w pojedynku Matt Dillon kontra Cage to ten ostatni zrobiłby bohaterowi ostatniego filmu Larsa von Triera „z dupy jesień średniowiecza”. Utrzymany w konwencji niskobudżetowego horroru w stylu gore film nagina granice gatunku.

Zobacz również: recenzja filmu Dom, który zbudował Jack

Streszczona akcja Mandy brzmi niedorzecznie i to wprost nieprawdopodobne, że cała ekipa wygrywa ten film na śmiertelnie poważnej nucie. Strukturalnie opowieść podzielona jest na trzy części. W pierwszej poznamy Reda Millera (Nic) i Mandy (Andrea Riseborough) żyjących w domku gdzieś w leśnej dziczy. On jest drwalem, ona prowadzi chyba jedyny w okolicy sklep. Mają niezwykły dom zbudowany z okien i pełny zrozumienia, stateczny związek. Ich harmonia zostaje naruszona, gdy w okolicy pojawia się grupa wyznawców religijnego guru – Jeremiah (Linus Roache). Mandy wpadnie mu w oko i zawładnie nim do tego stopnia, że mężczyzna rozkaże swoim wyznawcom na sprowadzenie kobiety siłą przed jego oblicze. Do tego potrzebni będą „jeźdźcy piekieł” wezwani do pomocy specjalnym sygnałem.

Nicolas Cage w filmie Mandy, reż. Panos Cosmatos
Nicolas Cage w filmie Mandy, reż. Panos Cosmatos

W drugiej części filmu porwana Mandy zostaje odurzona narkotykami, a potem spalona przed oczyma związanego Reda. Co następuje w finale to szalona i krwawa sekwencja zemsty, której dokonuje mężczyzna na grupie religijnych maniaków.

Zobacz również: recenzja filmu Climax

Od pierwszych chwil filmu, kiedy z głośników wybrzmiewa genialna piosenka King Crimson Starless, nie ma chwili na mruganie do widza okiem. Jest poważnie, a odrealniona, apokaliptyczna atmosfera obrazu potęgowana jest oświetleniem kadrów (dominuje krwista czerwień) oraz głośną, post-rockową ścieżką dźwiękową autorstwa islandzkiego kompozytora Jóhanna Jóhannssona. Substancje halucynogenne i narkotyki są tak samo ważne w tym świecie, jak odwołania do satanizmu i religii w ogóle oraz typowych dla lat 80. popkulturowych tropów: prozy fantasy czytanej przez bohaterkę, muzyki heavy metalowej czy horrorów klasy-B (Hellriser, Piątek trzynastego).

mandy_02
Fragment plakatu do filmu Mandy

Nie znaczy to, że nie ma w tym filmie miejsca na śmiech. W sposób, jaki Cage dostarcza pewne kwestie, z szaleństwem w oczach i zamierzoną powagą, nie może nie wywołać śmiechu („podarłeś moją ulubioną koszulkę”). Pokazana przemoc ma w sobie wiele z kina gore i slasherów, bo jest śmiercionośna kusza, siekiera przypominająca broń Klingonów oraz pojedynek na piły mechaniczne. Mandy nie podbije światowych box-officiów, ale ma szanse na zostanie klasyczną propozycją miłośników seansów „kina o północy”. I Nicolasa Cage’a oczywiście.

Ocena: 7/10

Mandy

reż. Panos Cosmatos

USA 2018

Jak na razie nic nie wiadomo o polskiej dystrybucji tej produkcji.

Zwiastun

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: