Zimna wojna

Joanna Kulig i Tomasz Kot w filmie Zimna wojna, reż. Paweł Pawlikowski - recenzja

Czarno-białe zdjęcia, rzewne ludowe melodie, historia niemożliwej miłości rozgrywająca się w bloku komunistycznym, w zniszczymy konfliktem zbrojnym kraju. Elementy te sprawiają, że Zimna wojna nie należy do filmów optymistycznych, napawający pozytywną energią. Jest to jednak bez wątpienia produkcja powaljąca smutnym pięknem, gdzie nie ma przypadkowych kadrów, a każde ujęcie chciałabyś się oprawić i powiesić na ścianie.

Najnowszy film Pawła Pawlikowskiego osadzony jest w bliskiej mieszkańcom Europy Wschodniej rzeczywistości, ale sądząc po gorącej reakcji publiczności i prasy w Cannes, jest to opowieść na tyle uniwersalna, że przemówiła do uczuć wielu widzów. Nie dało się uniknąć spotkań z ludźmi różnych części świata gratulujących nam, Polakom, filmu. Także Jury pod przewodnictwem Cate Blanchett było pod wrażeniem produkcji – Pawlikowski wyjechał z 71. Festiwalu Filmowego w Cannes z laurem dla najlepszego reżysera. Czyżby mieliśmy murowanego kandydata do Oscara? Zanim zaczniemy znowu marzyć, spójrzmy na Zimną wojnę od strony filmowej.

Ciasne kadry na samym początku filmu ukazują smutne, naznaczone życiem twarze ludowych muzyków, grających i śpiewających prosto do kamery. Jest to wprowadzenie do historii, które nakreśla nie tylko bohaterów, ale także definiuje ich światy. Wiktor (Tomasz Kot) razem z Ireną (Agata Kulesza) rejestrują folklorystyczne piosenki z różnych regionów Polski. Jest rok 1949, więc wszystko odbywa się pod czujnym okiem Partii, reprezentowanej tu przez Lecha (Borys Szyc). Zadaniem muzyków (on jest pianistą, ona zajmuje się choreografią) jest wyselekcjonowanie odpowiednio utalentowanej grupy ludzi, która stworzy zespół pieśni i tańca Mazurek. Grupa ta propagować będzie ludową sztukę Polski w kraju, ale i zagranicą.

Joanna Kulig i Tomasz Kot w filmie Zimna wojna, reż. Paweł Pawlikowski - recenzja
Joanna Kulig i Tomasz Kot w filmie Zimna wojna, reż. Paweł Pawlikowski

Wiktorowi szybko wpada w oko młoda blondynka – Zula (Joanna Kulig). Dziewczyna ma coś w sobie, jakąś nieposkromioną energię i wspaniały głos. Jest tajemnicza: dostała wyrok w zawieszeniu za atak na ojca, co skwituje słowami: „pomylił mnie z matką, to mu pokazałam różnicę nożem”. „Bajerantka” dostanie się do grupy głównie dzięki fortelowi i od razu wyrobi sobie w nim pewną opinię. Mazurek otrzymuje aprobatę najwyższych władz, ale pod warunkiem dodania do repertuaru pieśni sławiących robotników i towarzysza Stalina. Pojawiają się pierwsze pęknięcia w zespole, na co wpływa jeszcze inwigilacja i naciski, by podkreślić „Polskość” śpiewaczek farbując włosy tym o mniej słowiańskim wyglądzie.

Zobacz również: Thelma – recenzja filmu

Ciśnienie wywierane na bohaterach kończy się ucieczką Wiktora na Zachód podczas występów zespołu w Berlinie Wschodnim. Mężczyzna, którego inteligenckiej przeszłości możemy się domyślać z fragmentów rozmów i pięknej gry na pianinie, nie godzi się na życie pod pręgierzem systemu. Jest niezwykle świadomym, ułożonym człowiekiem, który jako artysta może pracować gdziekolwiek, ale potrzebuje wolności, by rozwinąć skrzydła. Łaknie też miłości, a ku jego rozpaczy Zula nie przychodzi na umówione spotkanie. Dla niej nic nie jest takie proste. Kobieta nie czuje wystarczającej siły, żeby mogła zrobić karierę poza ojczyzną. Jest wulkanem energii, często postępuje zgodnie z instynktem, co zdaje się wynikać z jej niedojrzałego wieku oraz mniej wyrafinowanego pochodzenia. Kiedy spotkają się kilka lat później w Paryżu Wiktor zapyta ją, dlaczego nie zdecydowała się na opuszczenie kraju, deklarując, że przecież ją kocha, ona odpowie „ja bym bez ciebie nie uciekła”.

Joanna Kulig w filmie Zimna wojna, reż. Paweł Pawlikowski - recenzja
Joanna Kulig w filmie Zimna wojna, reż. Paweł Pawlikowski

Zderzenie romantycznej duszy z pragmatyzmem wywołuje prawdziwe iskry. Związek między bohaterami trwa przez następne lata, ma swoje wzloty i upadki, pokazując tylko różnice w ich temperamentach. Wiktor i Zula wydają się jedną z najgorzej dopasowanych par w historii kina, a sytuacja polityczna nie wydaje się im pomagać w porozumieniu. W tym chyba tkwi aktualność Zimnej wojny, bo podziały polityczne i kraje rozerwane przez wojny są przecież obecne w naszej współczesnej historii. Przesłanie filmu jest zatem jak najbardziej humanistyczne, stawiające w centrum jednostkę i jej potrzeby, krytykujące polityczne naciski oraz tworzone sztucznie granice.

O wizualnej stronie filmu można pisać bardzo długo, bo czarno-białe zdjęcia Łukasza Żala doskonale oddają marazm postaci. Pstrokate stroje ludowe wyglądałby pewnie lepiej na kolorowej taśmie, ale tym bardziej podkreślają smutną rzeczywistość życia bohaterów. Jak zwykle nie ma u Pawlikowskiego ujęć przypadkowych. Pojawiają się zgliszcza kościoła, niemal wyjętego z Popiołu i diamentu Wajdy, ale scena ta będzie czymś więcej, niż tylko ukłonem w stronę klasyki kina.

Joanna Kulig w filmie Zimna wojna, reż. Paweł Pawlikowski - recenzja
Joanna Kulig w filmie Zimna wojna, reż. Paweł Pawlikowski

Doskonałe jest również użycie muzyki, przechodzącej od folklorystycznych piosenek, przez wyszukany jazz, po żywiołowy rock’n’roll i tanią piosenkę biesiadną. Puentuje ona świetnie etapy związku głównych bohaterów. Jedną z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających scen jest ta, kiedy Zula śpiewa tradycyjną pieśń, pojawiającą się jako lejtmotyw w filmie, ze słowami: Mnie matula zakazała / Żebym chłopca nie kochała / A ja chłopca łap, za szyję / Będę kochać póki żyję. Po cięciu widzimy, że śpiewa do pustego miejsca, w którym chwilę wcześniej siedział Witkor.

Zobacz również: Paryż i dziewczyna – recenzja filmu

Aktorskie wybory Pawlikowskiego są trafione w dziesiątkę. Tomasz Kot ma w sobie delikatność i spokój, Kulig świetnie oddała wewnętrzne katusze, przez które w kolejnych etapach życia przechodzi jej bohaterka, a Szyc gra jedną z najbardziej stonowanych ról w swojej karierze. Jego postać, choć z gruntu funkcjonuje jako antagonista, nie jest ani zła, ani dobra. To człowiek ukształtowany przez czasy, system, okoliczności. Wielka zasługa w tym doskonale napisanego scenariusza, który nie tylko perfekcyjnie nakreśla bohaterów, ale też ani na chwile nie zostawia nas w próżni. Jeżeli ktoś chciałby nauczyć się, jak wypełnić sensownie dziewięćdziesiąt minut na ekranie, powinien zapisać się do Pawlikowskiego na korepetycje.

Zimna wojna - plakat filmu
Zimna wojna – plakat filmu

Nie podzielam krytyki tego filmu, która opiera się na podważaniu rwanej narracji, skaczącej z miejsca na miejsce, braku chemii między bohaterami oraz niepotrzebnej stylizacji czarno-białych zdjęć. Zimna wojna jest trochę jak smutna powieść w odcinkach, gdzie każdy rozdział dokłada kolejny rys do portetu postaci oraz mówi dużo i ich czasach. Diabeł tkwi tutaj w szczegółach, a te są dopracowane i włożone w opdowiednie miejsca. Może to być spotkanie z przedstawicielami Partii albo warunki, w jakich żyje Wiktor w Paryżu – więcej nie trzeba tłumaczyć, obraz mówi sam za siebie. Co automatycznie broni trzeciego punktu: robota wykonana przez Łukasza Żala jest wyśmienita, sugentywna, dyskretna, pełna piękna. Może Kot i Kulig nie wyglądają na dobranych, ale w tym przecież tkwi ich dramat! To para ludzi, zakochanych w sobie w pewnym momencie, w pewnym miejscu, którzy starają się odtworzyć magię owego czasu, podejmują damaryczne kroki, które prowadzą do tragedii.

W końcu wspomnieć trzeba, że ten dedykowany rodzicom reżysera film, jest najlepszym obrazem w jego dorobku, będąc zarazem dziełem najbardziej osobistym. Zazdroszczę tym, którzy oglądać będą Zimną wojnę po raz pierwszy. Czeka na was pełna emocji, piękna i smutna opowieść, jakiej dawno w polskim kinie nie widziałem.

Ocena: 9/10

Zimna wojna

reż. Paweł Pawlikowski

Polska, Wielka Brytania, Francja 2018

Występują: Joanna Kulig, Tomasz Kot, Borys Szyc, Agata Kulesza

W kinach w Polsce od 8 czerwca – dystrybucja Kino Świat.

Zwiastun:

Artykuł oryginalnie opublikowany na portalu MoviesRoom.PL

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: