Ghost Stories

ghost-stories-cropped

Ghost Stories

reż. Jeremy Dyson, Andy Nyman

Wielka Brytania 2017

Filmowa adaptacja popularnej sztuki pokazywanej na West Endzie zachowuje wszelkie znamiona oryginału. Straszy, zaskakuje, angażuje emocjonalnie. Stawiając na epizodyczną strukturę Ghost Stories to ukłon w stronę klasycznych, brytyjskich horrorów oraz seriali spod znaku Strefy morku. Choć początkowo irytuje niezgrabnym wprowadzeniem, widz szybko zapomina o tym, kiedy zaczyna się robić naprawdę przerażająco.

Profesor Goodman (Andy Nyman) zajmuje się demaskowaniem hochsztaplerów podszywających się pod tzw. „media”, wszelkich zjawisk paranormalnych i kontaktów z zaświatami. Pewnego dnia otrzymuje przesyłkę od zaginionego przed laty Charlesa Camerona, jego mistrza i inspiratora. Naukowiec odwiedza staruszka, który daje mu do rozwiązania trzy zagadki. Każda z nich, niewyjaśniona do tej pory, zdaje się potwierdzać istnienie sił nadprzyrodzonych, których nie da się wytłumaczyć w jakikolwiek inny sposób. Goodman udaje się porozmawiać napierw ze stróżem nocnym, który doświadczył mrożącego krew w żyłach spotkania w opuszczonym budynku, potem nastolatkiem, którego nocna eskapada zakończyła się piekielnym spotkaniem, oraz bankierem, któremu urodził się niezwykły potomek.

ghost-stories-a74b442

Widzowie zaznajomieni z jakością brytyjskiej telewizji będą pewnie odrobinę zirytowani, że początkowe sekwencje jakościowo niezwykle przypominają seriale realizowane dla BBC czy ITV. Na szczęście, dość szybko się o tym zapomina, kiedy Ghost Stories zaczynają robić to, co obiecują – straszyć. Napięcie w trzech sekwencjach jest niesamowite, budowane przez mrok, odgłosy, snopy latarek w ciemnościach, przemykające w kadrach cienie. Włos jeży się na głowie i tylko najwięksi fani horrorów będą w stanie oglądać ten film bez zasłaniania oczu. Nie brakuje tu na szczęście dawki słynnego, brytyjskiego poczucia humoru, który w wielu sytuacjach jest doskonałym kontrapunktem. Chwilami film Nymana i Dysona przypomina Wrota do piekieł Sama Raimiego, co jest chyba najlepszym komplementem. Brytyjska produkcja ma dość niespodziewany zwrot, konsekwentnie budowany od samego początku. Dodaje on jeszcze więcej do historii, która okazuje czymś więcej niż tylko zwykłym straszakiem.

W obsadzie znalazło się miejsce dla Martina Freemana (trylogia Hobbit, seriale Sherlock i Fargo), który jest bezbłędny w swojej dwuznacznej roli, oraz młodego, utalentowanego Georgea McKay’a (Capitan Fantastic, Dumni i wściekli), którego postać jest równie niepokojąca, co opowiadana przez niego historia. Dzięki doskonale opowiedzianej historii, napięciu oraz aktorstwu Ghost Stories osiągają to, co od lat jest problemem wielu amerykańskich horrorów: nie tylko przerażają, ale zostawiają nas z wieloma egzystencjalnymi pytaniami. Ludzka tragedia dawno nie była tak wstrząsająca.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: