Don’t Worry, He Won’t Get Far On Foot

DON'T WORRY, HE WON'T GET FAR ON FOOT

Don’t Worry, He Won’t Get Far On Foot

reż. Gus Van Sant (USA)

Powstanie tego filmu Van Sant rozważał od kilku dobrych lat. Jeszcze za życia głównej postaci, o której opowiada film, w Johna Callahana miał się wcielić Robin Williams. Dziś zarówno Williamsa, jak i Callahana nie ma wśród nas, ale idea stworzenie obrazu pozostała. Bez podchodzenia do tematu na kolanach, sileniu się na utylitarne historie – bo bohater tak naprawdę nic rewolucyjnego nie wymyślił ani nie zrobił – twórca Buntownika z wyboru zrobił jeden z najlepszych swoich filmów w ostatnich latach. Nie oszukujmy się – ogromna w tym zasługa Joaquina Phoenixa, który bezbłędnie wykreował na ekranie głównego protagonistę.

Dotkniętego porażeniem czterokończynowym alkoholika – Johna – poznajemy, gdy spotyka się z grupą podobnych mu osób leczących się z uzależnienia. Rozpoczyna opowiadać swoją historię, którą jak widzimy ze zlepku scen na początku, opowiada nie jednemu audytorium. Teraz my, widzowie, jesteśmy kolejnymi odbiorcami. Na początek rzuca dowcip, że wie o swojej matce trzy rzeczy – i dodaje, że jest jeszcze czwarta: fakt, że go porzuciła. Ten żart powraca przez cały film jak bumerang, a im głębiej wchodzimy w historię, tym bardziej gorzki i smutne staje się jego znaczenie. Callahan przechodzi przez odwyk, a jego sponsorem jest Donny (Jonah Hill), bogaty luzak, opiekujący się kilkoma podobnymi jak on „prosiaczkami”, jak pieszczotliwie nazywa swoich protegowanych. Każdy z nich przechodzi przez 12 kroków alkoholika i także John stopniowo będzie podążał tą drogą.

dont worry 02

Van Sant jest zbyt doświadczonym reżyserem, by pozwolić materiałowi przejąć nad nim kontrolę. To on narzuca rytm i tempo opowieści, swobodnie skacząc między różnymi etapami życia Callahana – to, w jakim miejscu linii czasowej jesteśmy wiemy po tym, czy John pije, czy jeździ na wózku czy nie, oraz jaką fryzurę i okulary nosi. Cofamy się zatem do dnia tuż przed wypadkiem, widzimy bohatera biegnącego do sklepu z alkoholem, zanim trucizna z poprzedniej nocy przestanie działać. Jesteśmy potem na imprezie, gdzie poznaje Dextera (Jack Black), z którym wyruszają w tango, które kończy się dla będącego pasażerem samochodu Johna tragicznie. Widzimy, jak poznaje Annu (Rooney Mara), szwedzką opiekunkę, z którą drogi zejdą się jeszcze nie raz. Widzimy brak kontroli nad alkoholem, zrażanie do siebie kolejnych ludzi, aż do momentu, gdy trafi pod skrzydła Donny’ego. Film pokazuje stopniową metamorfozę człowieka uzależnionego od alkoholu w uznanego rysownika, którego komiczne ilustracje publikować zaczęły największe gazety na całym świecie. Po odstawieniu wódy jedno stało się jeszcze bardziej wyraźne – John nigdy nie stracił ostrego spojrzenia na rzeczywistość, czarnego humoru, z którego tak bardzo słynęły jego rysunki, przysparzając mu tylu wielbicieli, co przeciwników. Niecodziennie bowiem do gazet trafiały zabawne komentarze dotyczące osób niepełnosprawnych, upośledzonych ruchowo, homoseksualistów czy o podtekście religijnym. Oglądanie niektórych prac Callahana na ekranie, które ożywają trochę w stylu reklam Red Bulla, pokazuje jak ostre i precyzyjne spojrzenie na świat miał ich autor.

DON'T WORRY, HE WON'T GET FAR ON FOOT

Łatwo w podobnych historiach używać szantażu emocjonalnego i sentymentalizmu. Nic z takich rzeczy nie dzieje się w tym przypadku. Główny bohater ciężko pracuje na swoje kolejne kroki w programie, ale też musi przekonać nas – widzów, byśmy go choć trochę polubili. John to jednak facet o trudnym charakterze. Don’t Worry, He Won’t Get Far On Foot jest wyważoną i niezwykle emocjonalnie angażującą historią, w której aktorstwo odgrywa równie ważną rolę co przemyślany sposób opowiadania historii. Johan Hill łączy chłopięcą naiwność i energię z mroczną melancholią. Jack Black ma tylko dwie sceny, ale jego obecność jest więcej niż symboliczna. Natomiast Phoenix daje kolejny popis ekranowego rzemiosła, z łatwością łącząc fizyczne ograniczenia jego postaci z szaloną osobowością. Nie było w tym roku w konkursie tak podnoszącej na duchu, lekkiej i jednocześnie wyśmienicie opowiedzianej historii.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: