Szczęściarz

lucky_lead

Lucky

reż. John Carroll Lynch

Swoją przygodę z aktorstwem zaczął sześćdziesiąt lat temu, ale dopiero na przełomie lat 70. i 80. zagrał swoje najważniejsze role: Obcy. Ósmy pasażer Nostromo, Paryż Teksas, Ostatnie kuszenie Chrystusa, a potem Dzikość serca czy Twin Peaks. Te i pozostałe sto kilkadziesiąt filmów z jego udziałem nie byłyby takie same bez jego wkładu. Zmarły we wrześniu tego roku Harry Dean Stanton pozostawił po sobie jeszcze jeden tytuł, który jest swoistym epitafium tej ikony amerykańskiego kina.

Dziewięćdziesięcioletni Lucky (Stanton) mieszka sam w domu w małym miasteczku gdzieś na południu Stanów Zjednoczonych. Jego dni wypełniają rutynowe czynności, która nadają jego życiu rytm. Poranna joga, szklanka mleka, kubek kawy, spacer do lokalnej restauracji, by posiedzieć i rozwiązywać krzyżówki, wypad do sklepu po mleko i papierosy, popołudnie spędzone przed telewizorem oglądając ulubione teleturnieje, wieczór w barze przy szklance krwawej mary. Małomówny bohater spotyka codziennie te same osoby, z którymi wymienia kilka zdań, czasem uprzejmości, czasem kąśliwe komentarze. Nie trudno oprzeć się wrażeniu, że Lucky żyje jest szczęśliwy ze swoimi rutynami w swoim małym świecie. Któregoś dnia rankiem bohater zostanie zawrotu głowy i przewróci się. Po wizycie u lekarza i diagnozie – „starzejesz się!” – nic już nie będzie dle niego takie same.

lucky_red_rgb

Konstrukcja filmu jest epizodyczna i brak w niej typowej „akcji”, która popychałaby narrację. Powracają się te same motywy, jak rozmowy z przyjaciółmi w barze, restauracji, telefon do przyjaciela (nigdy nie pokazanego w filmie), czy historia żółwia przyjaciela (w tej roli David Lynch), który uciekł z podwórka. Reżyser kreśli obraz małej, zwartej społeczności, w której każdy ma swoje miejsce, gdzie nawet najmniejsze zaburzenie rytmu codziennego życia zwraca uwagę pozostałych. Tak stanie się, kiedy któregoś dnia Lucky nie pojawi się na śniadaniu i sympatyczna kelnerka przyjedzie do niego do domu, by zobaczyć, czy coś mu się nie stało. „Skąd wiedziałaś, gdzie jest mój dom?” zapyta szczerze zdziwiony staruszek. „Wszyscy wiedzą gdzie mieszkasz” – odpowie mu kobieta. Takiego pogodnego, lekkiego humoru w filmie jest mnóstwo i nadaje on ton produkcji.

lucky_bloodymary

Najważniejszym motywem Lucky jest jednak starość i przeczuwanie nadchodzącej śmieci. Tytułowa postać, były marynarz, który służył w czasie II wojny światowej, chyba nawet nie myślał o tym, aż do momentu, kiedy ciało pierwszy raz odmówiło mu posłuszeństwa. Ponieważ spędzamy czas z bohaterem, widać po nim, jak ten fakt zmienił jego nastrój. Mężczyzna jest przerażony nieuchronnością losu, kontempluje przemijanie i wieczność, a kolejne rozmowy ze znajomymi nie wydają się być remedium na ten stan. Dopiero przypadkowe spotkanie w barze z innym weteranem (Tom Skerritt) i komiczna wymiana zdań z agentem ubezpieczeniowym (Ron Livingston) przyniosą swego rodzaju odpowiedź.

Scenariusz do filmu napisał były asystent Stantona, który pracował z nim przez ostatnie siedemnaście lat. Ten osobisty ton da się wyczuć w produkcji – dominuje w niej pogodny, dobroduszny ton, a sama historia jest niezwykłą afirmacją życia. Bez silenia się o pretensjonalne monologi, czy używanie sentymentalnych chwytów, przy użyciu nienachalnego symbolizmu i kilku żartobliwych tekstów, Lucky ma więcej ukrytej mądrości niż tony książek.

Ocena: 8/10

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: