Podwójny kochanek

amant_double_03

L’Amant Double

reż. François Ozon

Prowokujący film Françoisa Ozona nie pozwala przejść obok niego obojętnie. Francuski reżyser wrócił do szczytowej formy.

Twórca nie boi się sięgać po schematy znane z kina gatunków, jak thriller erotyczny i horror, ale przetwarza na je po swojemu. Podwójny kochanek (L’amant double) zyskuje dzięki temu nowy wymiar i ekscytujące detale. Jak choćby otwierające ujęcie, którego nie wypada zdradzać, ale zobaczyć trzeba! Film twórcy Basenu nigdy nie pozwala widzowi bezpiecznie rozgościć się wewnątrz świata przedstawionego, co chwila zaskakując i grając z jego przyzwyczajeniami. Obraz, który jest zarówno zwodniczo piękny, niepokojący kolorystyką i ujęciami, ma w sobie więcej wskazówek, niż może się to pozornie wydawać. Będąc produkcją na wskroś oryginalną, Ozon odwołuje się gdzieś do twórców pokroju Cronenberga, Verhoevena i Lyncha. Perwersyjne, wyzywające kino wychodzi mu bowiem najlepiej.

amant_double_-_francois_ozon

Bohaterką opowieści jest Chloé (piękna Marine Vacth), młoda kobieta cierpiąca na anoreksję i chroniczne bóle brzucha. Po diagnozie ginekolog, że nic jej fizycznie nie dolega, pacjentka zostaje wysłana do psychologa, który pomógłby znaleźć mentalne przyczyny jej stanu. Terapia szybko przynosi skutki. Była modelka znajduje pracę w muzeum jako pracownica ochrony. Bóle ustępują, a wizyty u Paula (Jérémie Renier) stają się przyjemnością. Do momentu, aż mężczyzna nie przerwie terapii. Spotkania z Chloé stały się dla niego zbyt osobiste, czytaj – zwyczajnie się w pacjentce zakochał. Para zaczyna związek i wprowadza się do wspólnie wynajmowanego mieszkania. Podczas rozpakowywania pudeł Paula kobieta natrafia na pewne zdjęcia i informacje, że jej partner może być kimś innym, niż tym, za kogo się podaje. Jej dochodzenie przynosi jednak zaskakujące efekty.

Każde ujęcie w Podwójnym kochanku jest przemyślane i starannie skomponowane. Operator pracuje ciężko, by nie stracić zainteresowania widza, co jakiś czas rozładowując piętrzące się napięcie jakimś wizualnym żartem. Ilość sylwetek i twarzy odbijanych w lustrach i szybach czy ujęć z podzielonym ekranem przebija wszelkie statystyki. W scenariuszu i lekko napisanych dialogach również film ślizga się po obrzeżach melodramatu, dreszczowca i erotycznej gry.

Ozon nie stara się być jednak zbyt poważny. Jak inaczej wytłumaczyć ujęcia z kotami-podglądaczami (martwymi i żywymi), mrożące krew w żyłach spojrzenia, czy scena ze sztucznym penisem. Produkcja, choć poruszająca poważne tematy, sytuuje się na granicy pastiszu i kina eksploatacji. Kto inny, jak nie Ozon, zna te terytorium jak własną rękę.

Tematycznie nie mamy tutaj nic, czego francuski reżyser nie serwowałby nam w poprzednich filmach: skomplikowana kobieca psychika, badanie granic rzeczywistości, odkrywanie ukrytych osobowości najbliższych, których pozornie tak dobrze znamy. Podwójny kochanek spełnia perfekcyjnie swoje zadanie jako wciągający, zaskakujący i trzymający w napięciu obraz, używając tylko i wyłącznie znanych klisz i schematów. Niby tylko tyle, a aż tyle.

Ocena: 9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: