Baby Driver

baby-driver-still2017313122705

Baby Driver

reż. Edgar Wright

Właściwie wszystko jest tutaj na miejscu. To, co tygryski lubią najbardziej – akcja, dziwaczne punkty widzenia kamery, szybki i rytmiczny montaż, zabójcza ścieżka dźwiękowa. Do tego historia typowego outsidera, małomównego chłopaka uwikłanego w brudny interes, próbującego wyjść ze spirali przestępstwa. Baby (Ansel Elgort) to taki niepozorny superbohater – ma swoją moc, którą jest mistrzowskie panowanie nad kierownicą jakiegokolwiek samochodu. Oprócz tego zna język migowy, czyta z ruchu ust, ma świetny gust muzyczny i jest zwyczajnie dobrym człowiekiem. Wie co to honor i uczciwość, potrafi przyzwoicie się zachować oddając babci torebkę ze skradzionego samochodu. Przychodzi mu pracować dla oślizgłego typa – Docowi (Kevin Spacey) młodzieniaszek wisi kupę kasy, ale „jeszcze jeden skok” (skąd my to znamy?) i będą kwita. Baby zafascynowany jest Deborą (Lily James), kelnerką o pięknym głosie i w końcu ośmiela się z nią porozmawiać – a właściwie, to ona zagaduje do niego. I kiedy już się wydawało, że po ostatniej robocie chłopak będzie miał spokój i może się oddać romansom, Doc zwraca się do niego z ofertą kolejnej roboty.

first-photos-edgar-wrights-baby-driver

Elgort, gwiazda młodego pokolenia (znany choćby z serii Niezgodna czy melodramatu Gwiazdy w naszych oczach), radzi sobie całkiem nieźle w swojej roli – gra więcej oczami i twarzą, niż słowami. A przychodzi mu pojedynkować się na ekranie z tak mocnymi aktorami jak Jon Hamm, Jon Bernthal czy Jamie Foxx (mistrzunio!). Fabuła jest przewidywalna do bólu, ale to nie jest siła filmu. Jest nią niewątpliwie chęć stworzenia przez reżysera perfekcyjnego, super-cool teledysku, w którym pojawia się dobra muzyka z lat 60. i 70. Faktycznie – to co, wyprawia kamera (operatorem jest Dick Pope, prawdziwy weteran i mistrz swojego fachu) w połączeniu z montażem jest niewiarygodne. Z tą wysoko wycyzelowaną jakością wiąże się delikatny przerost formy nad treścią, na co cierpi wiele współczesnych blockbusterów.

baby-driver-1200-1200-675-675-crop-000000

Jednak moje główne zażalenie do filmu Baby Driver to nie fakt, że jest młodszym bratem Drivera Refna, ale że przez większość czasu reżyser na siłę chce wykuć „kultowy” w każdą klatkę obrazu. OK, jest fajnie, zabawnie i lekko, ale tego wciskania na siłę „najlepszego filmu sezonu” jest zbyt wiele. Szkoda, bo produkcję Wrighta naprawdę dobrze się ogląda. A słucha jeszcze lepiej.

Ocena: 7/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: