Volta

Volta_01

Volta

reż. Juliusz Machulski

Oglądanie najnowszego filmu Machulskiego przypomina mi trochę słuchanie utworów Budki Suflera. Zespołu, który nagrał kilka niezłych przebojów dawno temu, a obecnie odcina kupony od tamtej sławy. Co nowsze nagrania są tylko cieniem poprzednich i w najlepszych momentach są kopiami starych hitów, w najgorszych – odstającymi od współczesności, zramolałym nudziarstwem. Tak dokładnie jest z Voltą – potrafi bawić jak za czasów Va Banque, ale przez większość czasu ciągnie się jak zlepek skeczy Kabaretu Moralnego Niepokoju – tych słabszych, niestety.

A zaczyna się nieźle, od parodii teleturnieju, oglądanego przez Brunona Voltę (Andrzej Zieliński). Bohater, mistrz PR, tworzenia wizerunków, ale też wyłapywania przekrętów w grach telewizyjnych, wprowadza nas w groteskowy świat prywatnych mediów i wielkiej polityki. Volta pracuje nad wizerunkiem ubiegającego się o stołek Prezydenta RP Dolnego (Jacek Braciak), skończonego idioty, który plecie głupoty w stylu największych polskich polityków. Na placu gry pojawia się korona Kazimierza Wielkiego – znaleziona przez przypadek w Lubelskim mieszkaniu na starówce przez Wiki (Olga Bołądź), uciekinierkę z więzienia. Jej droga przeplata się z Agą (Aleksandra Domańska), która jest dziewczyną Volty. A ten dostrzega w owej koronie szansę na przypieczętowanie zwycięstwa swojego podopiecznego jako manifestację jego polskości.

Zobacz również: recenzja filmu Pokot Agnieszki Holland

Zaczyna się prawdziwa gra pomiędzy różnymi postaciami – kto kogo wyroluje, komu uda się kogo zrobić w jajo. Finał łatwo przewidzieć, jak słyszany po raz setny dowcip wujka na imprezie rodzinnej. Śmiać się można, ale raczej to uśmiech zażenowania.

Volta przez pierwsze pół godziny potrafi być całkiem przyjemnym widowiskiem, ale im dalej w las, tym gorzej. Zamiast umiejętnie budować napięcie i akcję, Machulski stopniowo traci impet i wdaje się w rozwlekające film epizody i dygresje. Ja rozumiem, że historia tego, jak korona znalazła się w Lublinie, jest ważna dla akcji, ale zupełnie rozbija produkcję.

Volta_02

Podobnie z kolejnymi żarcikami, rodem ze słabych skeczy komediowych. Ogólnie czuję, jakbym oglądał jakąś przeciętną, telewizyjną produkcję, silącą się na „coś więcej”. Momentami jest zabawnie, ale poza „haha” i lekki uśmiech na twarzy nie wychodzimy. I to przy pozytywnym nastawieniu do filmu. Aktorzy nie mają tu za dużo do roboty, bo ciekawe postacie kobiece szybko uciekają w stereotypy, a znani aktorzy i osobistości parodiują samych siebie (Pazura, Szczepkowska, Monika Olejnik). Wiszące w powietrzu napięcie seksualne między bohaterkami odłożono szybko na bok – bo przecież ukazywanie homoseksualizmu w katolickim kraju może skończyć się protestami albo jakąś innym wyklęciem. Prawdziwą katorgą jest słuchanie o tym, jak wspaniały jest Lublin, obchodzący swoje 700-lecie. I momentami mam wrażenie, że Volta i cała fabuła jest tylko pretekstem do zareklamowania tego pięknego miasta. Ale może to tylko moje wrażenie. Te ujęcia z dronów, te cudne promienie słoneczne. Taki lukrowane pocztówki śle się tylko najmniej wymagającym odbiorcom.

Ocena 4/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: