Voyage of Time

Voyage of Time Terrence Malick

Voyage of Time

reż. Terrence Malick

Voyage of Time Terrence’a Malicka to dzieło, nad którego konceptem reżyser pracował od lat 70. ubiegłego wieku. Dziewięćdziesięciominutowy film jest poważną medytacją, modlitwą do Matki (Boga?), z nabożnymi pytaniami retorycznymi cytowanymi niczym poemat przez Cate Blanchett („Matko, kim jesteś?”, „Naturo, czym dla ciebie jestem?”). Większość czasu ekranowego wypełniają wspaniałe, wysokiej jakości zdjęcia: kosmos i gwiazdy widziane przez teleskop Hubble’a, generowane komputerowo symulacje z głębi wszechświata, ujęcia Ziemi z różnych miejsc (gejzery, wulkany, jaskinie, kaniony) oraz podwodne, robiące ogromne wrażenie sekwencje. Obrazy te reżyser przeplata szorstkimi, kręconymi słabej jakości kamerą ujęcia biednych ulic z różnych zakątków świata, mnichów, modlitw, tłumów. Malick pokusił się też o krótką sekwencję z pierwszymi ludźmi, nagimi, dziko wymachującymi rękami.

voyage_of_time_3

Ilość patosu płynącego z ekranu jest nie na każdy gust. Podejście spirytualistyczne zapewne pozwoli strawić film o wiele łatwiej. Jeżeli natomiast szukać w tej produkcji jakiejś informacji lub rzeczowości, czeka nas spory zawód. Dlatego dla spragnionych wiedzy polecam choćby serie BBC z profesorem Brianem Coxem lub genialny serial Cosmosprezentowany przez profesora ‎Neila deGrasse Tysona. Nie można odmówić Voyage of Time rozmachu i perfekcyjnego wykonania. Gorzej natomiast z jakimś uczuciem. Przy całym pięknie naszego wszechświata poruszenie się tematem było niemożliwe.

Ocena: 5/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: