#Cannes2016 – It’s Only The End Of The World

It's Only the End of the World Xavier Dolan_01 

Juste la fin du monde

reż. Xavier Dolan

Louis (Gaspard Ulliel) po dwunastu latach nieobecności wraca do rodzinnego domu, by zakomunikować swojej rodzinie fakt, że cierpi na śmiertelną chorobę. Prawie wszyscy witają go z otwartymi ramionami: roztrzepana matka (Nathalie Baye) podpalająca ukradkiem papierosy; młodsza siostra Suzanne (Léa Seydoux), która nigdy tak naprawdę nie poznała swojego brata; uprzejma i miła do bólu bratowa – Catherine (Marion Cotillard). Jedynie starszy brat Antoine (Vincent Cassel) – typ nerwowy, opryskliwy i cyniczny – nie widzi w tym powrocie bez słowa wyjaśnienia niczego pozytywnego.

Oparty na sztuce teatralnej film nabiera czysto kinowej materii dzięki konsekwentnej pracy kamery. Nakręcony na taśmie analogowej Koniec świata prawie w dziewięćdziesięciu procentach składa się z ujęć twarzy. Odpowiednio zmontowane portrety, nadający rytm montaż, szybka wymiana zdań i świetnie dobrani aktorzy nadają materiałowi odpowiedniej głębi. Cassel jest fantastyczny – nie raz udowodnił już, że w rolach niegrzecznych chłopców sprawdza się najlepiej. Tutaj mamy dodatkowo dławione frustracje, niewypowiedziane nigdy do końca, które pogłebiają jego postać. Niewykorzystana wydaje się być tylko Cotillard – daje swojej bohaterce mnóstwo ciepła, cudowną wrażliwość i kruchość, która przetrwała szorstki charakter męża. Aż chce się ją oglądać dłużej!

Dyskusje domowników bardzo często zaogniają się, klaustrofobiczny nastrój gęstnieje i głównie przez wybuchowy charakter Antoine’a rozmowa przeradza się w krzyk – niczym w operetce, postacie prawie rzucają się sobie do gardeł. Biedna matka musi ustawiać wszystkie dzieci po kątach. Dolan uwielbia wplatać muzykę w swoje filmy i zazwyczaj są to najbardziej magiczne momenty – choćby pamiętne użycie „Wonderwall” grupy Oasis w poprzednim filmie. Tutaj jest ich dosłownie trzy, towarzyszą retrospekcjom i mimo ich wspaniałych walorów artystycznych, rozbijają raczej spójność narracji opowieści, a nie są jej organiczną częścią.

Dolan zapracował sobie na miano ulubieńca festiwalu w Cannes. Oprócz jednego z jego sześciu filmów, wszystkie pokazywane były w oficjalnej selekcji i zdobywały nagrody i wyróżnienia. Sukces Mamy sprzed dwóch lat, która dała reżyserowi laur Grand Prix, w tym roku nie zostanie powtórzony. Jedynie aktorska nagroda dla Cassela może obrócić ten w połowie udany film w złoto.

Ocena: 7/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: