#Cannes2016 – Hell or High Water

hell_highwater_01

Hell or High Water

reż. David Mackenzie

Zabawa w szeryfów i złodziei trwa na Dzikim Zachodzie w najlepsze, choć czasy zmieniły ten krajobraz nie do poznania. Ziemia, kiedyś należąca do Indian, zmienia ręce – już nie przez brutalną walkę i przelew krwi, ale za pośrednictwem chciwych bankierów. Piękne, bezkresne prerie utkane są bliznami w postaci autostrad i szybów naftowych. Poganiacze bydła ciągle wykonują swoją pracę narzekając, że nikt z ich potomnych nie chce przejąć pałeczki. Paradujący w białych kapeluszach Strażnicy mają być ostoją sprawiedliwości, a wyglądają archaicznie niczym z klasycznych westernów. Marcus (Jeff Bridges) i jego zastępca Alberto (Gil Birmingham) prowadzą śledztwo w sprawie napadów na banki w zachodnim Teksasie. Bandyci wydają się wiedzieć, co robią: choć nie mają może dobrze rozpracowanych godzin otwarcia, to wiedzą, które banki należy okraść (upodobali sobie jedną sieć), jakie banknoty zabierać, a jakich nie. Pozbywają się samochodów, zakopując je w głębokiej dziurze na prywatnej ziemi. Bracia Toby i Tanner (wogóle do siebie nie podobni Chris Pine i Ben Foster) nie są świętoszkami – starszy z nich spędził czas w więzieniu – ale wiedzą, gdzie jest granica ich przestępstw i na co zbierają pieniądze. Zmarła kilka tygodni temu matka zostawiła rodzinną farmę w długach. 43 tys. dolarów powinny wystarczyć na pokrycie kredytu w banku i zatrzymać posiadłość w rodzinie. Do wymarzonej sumy pozostał jeszcze jeden napad.

hell_highwater_02

Zobacz również: recenzja filmu The Salvation

Gatunkowe kino sensacyjne opiera się na kliszach i archetypach, a Mackenzie robi z nich świetny pożytek. Dodając do tego ikonicznych aktorów i sporą dawkę humoru otrzymujemy film, który w bardzo udany sposób oddaje ducha współczesnej Ameryki „białych śmieci”, zrujnowanej przez sytuację ekonomiczną. Jest ona nie tylko tłem dla rozgrywającej się akcji, ale i siłą motywującą postaci: od pary głównych rzezimieszków, po uroczą kelnerkę w restauracji, która dostaje niespodziewanie wysoki napiwek. Kolorowe bilbordy i reklamy, pojawiające się na ułamki sekund w tle, informują o pożyczkach, kredytach, gotówce – obok podupadłych budynków i zapuszczonych magazynów. Doprowadzeni do skraju ubóstwa mieszkańcy próbują chwytać się brzytwy. Dla braci pieniądze nigdy nie są celem samym w sobie, choć „bieda jest jak choroba”, mówi jeden z bohaterów pod koniec filmu. Celem jest zatrzymanie rodzinnej farmy, ale i odegranie się na chciwych bankierach. „3 tury w Iraku, a dofinansowanie dostają banki, a nie ja” brzmi zdesperowany napis na murze okradanej instytucji. To właśnie bankierzy są prawdziwymi antybohaterami filmu.

Jeff Bridges powtarza niemalże rolę z Prawdziwego męstwa, będąc starym wyjadaką przed emeryturą, który nie szczędzi niewyszukanych żartów z Indian i Meksykanów swojemu zastępcy. Foster jako ten bardziej zepsuty i gorącogłowy z dwóch braci ma bez wątpienia ciekawszą rolę i robi z niej niezły użytek. Pine, którego postać jest spokojnym i przerażonym żółtodziobem, nie ma nigdy szans rozwinąć skrzydeł. Jako całość film dostarcza, co obiecuje: trzymającą w napięciu akcję okraszoną niezłą dawkę humoru. Jedynie kończąca film scena pozostawia niedosyt i nie wydaje się do końca przemyślana.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: