Marsjanin

the-martian-screencap_1920.0.0

W powrocie do tematów kosmicznych Ridley Scott wybrał sobie do pomocy naprawdę zacną ekipę. Nie tylko aktorsko „Marsjanin” wygląda imponująco, ale i od strony realizacyjnej mamy do czynienia z pierwszą ligą. Świetna książka, sprawdzony scenarzysta, wspaniały operator (Dariusz Wolski) oraz sprawdzona machina dystrybucyjna. Najnowszy film twórcy „Blade Runnera” nie ujdzie na pewno uwadze Akademii i będzie się liczył w walce o Oscary.

1E2FE3AD

Reżyser nie marnuje ekranowego czasu. Już po pięciu minutach, kiedy ekipa Aresa 3 podczas misji na Marsa przerywa zadanie i ewakuuje się z powodu burzy, siedzimy wciśnięci w fotel. Astronauci na obcej planecie, huraganowy wiatr miotający piach z każdej  strony, ułamana antena nadawcza porywa jednego z członków załogi. Dowodząca misją Melissa Lewis (Jessica Chastain) decyduje się na opuszczenie planety bez – najprawdopodobniej martwego – kolegi. Na Ziemi NASA wyprawia mu wspaniały pogrzeb. Nie wiedzą tylko, że Mark Watney (Matt Damon) miał tyle szczęścia w nieszczęściu, że został ranny i stracił przytomność, ale przeżył. Bez możliwości komunikacji z załogą ani z Ziemią będzie musiał liczyć tylko na siebie.

„Marsjanin” od samego początku nie jest zwykłym sci-fi. Starania Marka, by przeżyć na nieprzyjaznej planecie przypominają „Cast Away: Poza światem” i „Grawitację”. Watney okazuje się naprawdę bystrym i upartym facetem, który nie daje łatwo za wygraną. Wie doskonale, że jego szanse przetrwania do czasu lądowania kolejnej misji są minimalne, ale podejmuje próbę. Jako botanik zaczyna uprawiać ziemniaki w marsjańskiej ziemi nawożonej własnymi odchodami. Racjonalne podejście do tematu oraz poczucie humoru bez wątpienia ułatwiają mu egzystencję, ale też czynią z niego bohatera nieznośnie… sympatycznego. Mark nie ma słabych stron, nie ma chwil zwątpienia, właściwie od samego początku wiemy, że wszystko mu się uda. Tak, ma kilka momentów, w których wszystko idzie nie tak jak trzeba, ale już po chwili znowu jest na odpowiedniej ścieżce. Przy całej sile jego charakteru i świetnie zagranej postaci, zabrakło mi w nim odrobiny szaleństwa, a tym samym 100% wiarygodności, którą mieli Tom Hanks czy Sandra Bullock, albo Sam Rockwell w „Moon”.

MV5BMTcwMjI2NzM2MF5BMl5BanBnXkFtZTgwNDkyNTI5NTE@._V1_UY1200_CR9006301200_AL_

Scott sprytnie unika „jednoosobowego dramatu”, przenosząc akcję filmu z Marsa na Ziemię (NASA dowiaduje się, że astronauta żyje i organizuje akcję ratunkową) oraz na statek kosmiczny, którym podróżują koledzy Marka. W trzecie, finalnej fazie filmu, kiedy tempo przyspiesza niemalże do prędkości światła, mamy wrażenie, że oglądamy „Interstellar”. Realizatorzy zadbali o udział Chinczyków w ratowaniu astronauty, żeby film miał świetny wynik finansowy na tym olbrzymim rynku dystrybucyjnym. Można tutaj oczywiście narzekać na wyrachowanie, ale bądźmy szczerzy – „Marsjanin” to nie żaden wynalazek indie, tylko obraz, który kosztował masę pieniędzy i ma zwrócić się z nawiązką. Jeżeli spodziewacie się kameralnej opowieści bez słów, szukajcie innego kina.

Zrealizowany w 3D film, z pięknymi zdjęciami Dariusza Wolskiego, fenomenalnymi walorami produkcyjnymi i naprawdę dobrą obsadą (Kristen Wiig i Sean Pean wypadają świetnie w drugoplanowych, jakże innych od ich oklepanego wizerunku rolach) ogląda się naprawdę dobrze. Jedyną rzeczą, którą można było poprawić, to finał. Czasem nawet 2 minuty za dużo mogą niepotrzebnie zepsuć naprawdę dobre wrażenie.

The Martian

reż. Ridley Scott

Występują: Matt Damon, Jessica Chastain, Kristen Wiig, Jeff Daniels, Michael Pena, Kate Mara, Sean Bean

Jedna myśl na temat “Marsjanin

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: