Złota dama

Woman In Gold
Woman In Gold

Miejsce pewnych filmów powinno pozostać raczej na małym, niż na dużym ekranie. Szczególnie uwielbiane i opanowane do perfekcji przez Amerykanów dramaty sądowe / prawnicze – to rozrywka w sam raz na wieczór na kanapie, przed telewizorem bez większych zobowiązań. Producenci nie mogli jednak postąpić ze „Złotą damą” inaczej, niż sprzedać ją jak największej publiczności, skoro w głównych rolach zagrali Helen Mirren („Królowa”) i Ryan Reynolds („Narzeczony mimo woli”).

W tej opartej na faktach historii Mirren gra Marię Altmann, pochodzącą z Austrii Żydówkę, która uciekła przed piekłem faszystowskich rządów Hitlera do Stanów Zjednoczonych. Po latach postanawia odzyskać najcenniejszą pamiątkę należącą do jej rodziny – obraz „Złota dama” autorstwa Gustava Klimta, przejęty przez rząd austriacki, nigdy nie zwrócony prawowitym właścicielom. Uwieczniona na nim kobieta to ukochana ciotka bohaterki, Adele. W pomoc postanawia zaangażować młodego prawnika, Randola Schoenberga (Reynolds). Oboje, para zupełnie do siebie nie pasująca, angażują się w długą i męczącą batalię. Dla niego to głównie wyrzeczenia zawodowe i rodzina, dla niej – zmierzenie się demonami przeszłości.


Oglądając „Złotą damę” mamy dziwne wrażenie deja-vu. To nie tylko ze względu na dziesiątki podobnych filmów podobnego gatunku. Do głowy przychodzi „Tajemnica Filomeny”, w którym to tytule Judy Dench i Steve Coogan tworzyli podobny, niezgrany duet, powoli odkrywając karty przeszłości. Tutaj, oprócz akcji rozgrywającej się w teraźniejszości, dzięki retrospekcjom zaglądamy także w przeszłość rodziny Altmann, tuż przed dojściem nazistów do władzy.

Mirren nie napracowała się tutaj zbyt ciężko, ale ogląda się ją dość przyjemnie. Jej postać ma w sobie lekkość, ale potrafi też wzruszyć. Reynolds nie raz już udowodnił, że jest aktorem niewielu wyrazów twarzy i jego postać jest męcząco nijaka. Narracja zbudowana jest z klisz i uproszczeń, ale trudno wymagać jakiejś nowatorskości od tego typu historii. Dostaniemy oczywiście dużo emocjonalnych dialogów, nagłych (?) zwrotów akcji i dużo miodu lanego na nasze serca. Rozwleczony finał to już jednak kicz do potęgi. Film ratują tylko mroczne i trzymające napięciu detale z przeszłości Marii. Teraźniejszość jest równie nieciekawa co kolor garnituru noszonego przez Ranolda.

Woman In Gold

Reż. Simon Curtis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: