Interstellar

Interstellar
Interstellar

Interstellar

reż. Christopher Nolan

Wielka Brytania, USA, Kanada 2014

Za dużo oglądałem dokumentów na BBC, Discovery Channel, programów prof. Briana Coxa czy genialnego serialu „Cosmos” prezentowanego przez prof. Neil de Grasse Tysona, żeby przejść obok „Interstellar” obojętnie, ot, jako zwykły fan filmów Nolana. Za dużo moja głowa pochłonęła teorii względności, czarnych dziur, prędkości świetlnych, atomów, kwarków. Nie znaczy, że jestem ekspertem. Broń mnie od tego Janosiku! Chłonę ten świat i mnie fascynuje. I kiedy pojawił się „Interstellar” zarżałem z radości jak mały konik na widok wodopoju. (ależ metafora).

Nowy film Nolana to kolejne spełnianie dziecięcych marzeń. Kiedyś chcieliśmy być superbohaterami, ratującymi miasto przed złoczyńcami (trylogia „Dark Knight”), magikami, czarującymi ludzi swoim kunsztem („Prestiż”), teraz chcemy ocalić całą ludzkość i w dodatku polecieć na inną planetę. WOW! OK, ale Nolan nie jest Georgem Melies i wie, że księżyc nie jest zrobiony z sera. Dlatego do przygotowania filmu zaprosił wielu ludzi nauki. Niech wszystko ma ręce i nogi. Choć w teorii niech wygląda na możliwe. Cała magia filmów Nolana polega na tym niesamowitym świecie na wyciągnięciu ręki. I mnie to przekonuje. Jak zrobić najbardziej wiarygodny film science-fiction? Podeprzyjmy go z każdej strony nauką. Nie będzie w nim zielonych stworów, podwodnych mega ośmiornic, przerośniętych tygrysów. To, co najbardziej przeraża, to prawa fizyki. Zabójczo niskie temperatury, burze pyłowe, brak powietrza, fale tsunami, czarne dziury. To realne potwory, z którymi przychodzi się mierzyć bohaterom filmu Nolana.

Nasz wszechświat jest niezbadany, a choć wydaje się nam, że wiemy o nim tak dużo, tak naprawdę nie wiemy o nim nic. Marzymy, śnimy o odległych planetach, podróżach w czasie, a dopiero kilka lat temu pierwsza sonda Voyager opuściła układ słoneczny. Reżyser „Incepcji” pokazuje jak mali jesteśmy w perspektywie wszechświata, ale również optymistycznie przedstawia nas jako niestrudzonych wojowników, walczących o ocalenie za każdą cenę. Matthew McConaughey gra takiego właśnie kowboja, który wyprawia się na dziki zachód, żeby okiełznać, podbić i oswoić. Wie dobrze, że może za to zapłacić życiem. Jest na to gotowy, stawka jest tego warta: przetrwanie całej ludzkości.

„Iterstellar” to film, który łatwo pokochać, ale który może też zirytować. Pompatyczna muzyka, długi czas projekcji, kiczowate wyjaśnienie pewnych wątków (nie będe zdradzał, o co chodzi). Dla mnie to zupełnie unikalna jakość w świecie kina, kłaniająca się geniuszowi Kubricka i jego „2001: Odyseii kosmicznej”. To film z sercem i mózgiem. Romantyczny w swoim założeniu, przemyślany w swojej konstrukcji, podbudowany wieloma teoriami, dopracowany technicznie w każdym calu.

Ocena: 9/1o

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: