Lucy

Lucy
Lucy

Lucy

reż. Luc Besson

Francja 2014

O co chodzi?
Bogu ducha winna, naiwna dziewczyna, zostaje zmuszona do przeszmuglowania z Tajwanu do Europy nowego rodzaju narkotyku. Nie wszystko idzie jak powinno i paczka umieszczona w jej brzuchu pęka, uwalniając substancję do jej organizmu. Lucy (Scarlett Johansson) czeka śmierć, ale zanim to się stanie, jej inteligencja osiągnie nigdy nie widziane w naturze maksimum. Dzięki niemu ta krucha kobieta nie tylko zatrzyma groźnych mafiozów, ale pozwoli poznać nam granice ludzkiego umysłu.

Co mówi Internet?
Mimo rozbieżnych recenzji zarówno Metacritic jak i Rottentomatoes umieszczają film w okolicach sześćdziesięciu procent, nawet użytkownicy Filmwebu dali „Lucy” 6,5 gwiazdki. Kiedy przyjrzymy się dokładniej głosom na Twitterze, dowiemy się, że to „najlepszy film Bessona”, „fascynujące kino akcji” oraz „najgorszy film świata, wywołujący śmiech od samego początku”, „mówiący o inteligencji, a ograniczający inteligencję widza”.

Oglądać czy spać?
Konia z rzędem temu, kto zaśnie na tym fascynującym thrillerze. Zaraz zaraz. Moja dziewczyna przespała w kinie ostatnie pół godziny…
To nie jest film dla każdego, jakby zapewne chciałby Luc Besson. Francuzki reżyser uwielbia robić rozrywkowe kino z treścią, ale przecież nie da się zadowolić wszystkich. Największy problem, jaki fani kina akcji mogą mieć z „Lucy”, że jest zbyt pretensjonalny w treści, jaką stara się przekazać. Natomiast dla fanów sci-fi za dużo tu myślowych skrótów i efekciarstwa, za mało duszy.
Osobiście uważam, że film Bessona to mały majstersztyk. Doskonale zaprojektowane, zaplanowane i perfekcyjnie nakręcone kino akcji, z intrygującą fabułą i nietuzinkową bohaterką. Luc nie byłby sobą, gdyby nie bawił się kamerą, wchodząc do wnętrza ciała bohaterki, gdyby nie zrobił z Paryża toru wyścigowego, roztrzaskał kilka tuzinów samochodów i ośmieszył lokalnych stróżów prawa. Akcja pędzi od samego początku, nie ma przecież chwili do stracenia, biedna dziewczyna głupia przecież nie jest i szybko sobie obliczyła, co czeka ją za kilkanaście godzin.
Do logiki zdarzeń w „Lucy” łatwo się przyczepić, wytykać kolejne słabości, nieprawdopodobieństwa. Ale po co. Przecież to nie dokument, to nie „oparte na faktach” albo „rekonstrukcja zdarzeń”. To tylko i wyłącznie kino. Ukłon w stronę „2001: Odysei kosmicznej” z samego początku to też sygnał dla widza, zaproszenie do uniwersum, jakie zna, jakie widział. Zapomnijmy na chwilę o żelaznej logice, dajmy się porwać obrazowi, szalonemu i nie znającemu granic, praw fizyki i grawitacji.
Fascynujące jest to, co może – w teorii – ludzki mózg. Jak bardzo jesteśmy teraz ograniczeni w używaniu naszego najbardziej skomplikowanego organu. Wiedza przynosi pokój i zrozumienie, niewiedza – strach i śmierć – pozwolę sobie niedosłownie zacytować jeden z dialogów w filmie. Nawet jeżeli to tylko mrzonki naukowców, czyż kino nie jest po to, żeby marzyć, śnić i wyobrażać sobie nas samych – lepszych, wspanialszych, doskonalszych? Besson potrafi jak najlepsi mistrzowie kina czarować, pozwala zapominać o otaczającej nas rzeczywistości. Jest w długiej linii spadkobiercą Georga Melies, który na początku ubiegłego stulecia zabierał ludzi na Księżyc.

Komu polecać film?
Fanom Scarlett Johansson. Tym razem nie nagiej, ale i tak olśniewającej. To jej rok. Albo ostatnie dwa lata. Z przyjemnością się na nią patrzy, przyjemnie się słucha jej głosu („Her”). To Marylin Monroe naszych czasów.
Fanom kina akcji, bezmyślnej rozrywki z popcornem ręku? Z tym może ostrożnie, pewne idee zawarte w tym filmie mogą się okazać zbyt wywrotowe.
Każdemu. Nie słuchajcie, co mówią inni. Zobaczcie na własne oczy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: