Fankenweenie

Fankenweenie
Fankenweenie

Fankenweenie

reż. Tim Burton

USA 2012

Tezę o tym, jak przewrotna potrafi być historia, doskonale ilustrują perypetie tego filmu. W 1984 roku nikomu szerzej nieznany młodzieniec o imieniu Timothy przygotowywał swój projekt filmowy. Stworzył półgodzinny, animowany krótki metraż o małym chłopcu, który postanawia wskrzesić psa, swego najlepszego przyjaciela, przejechanego przez samochód. Pracując dla studia Walta Disneya musiał liczyć się z tym, że tą dość makabryczną historię dość ciężko będzie gdziekolwiek przepchnąć. Ale efekt tego wyczynu był jeszcze bardziej dramatyczny. Reżyser stracił pracę. Krótko potem, już gdzie indziej, nakręcił swoje najlepsze filmy. „Sok z żuka”, „Batman”, „Edward Nożycoręki”, „Ed Wood”. Tim Burton stał się światowej sławy reżyserem i wtedy studio Disneya zaprosiło go do siebie ponownie. Dla nich stworzył dwie animacje – „Miasteczko Halloween” i „Gnijącą pannę młodą”. Przyniósł im komercyjny i kasowy sukces w postaci „Alicji w Krainie Czarów”. Pora zatem, by Myszka Miki spłaciła swój dług.

Frankenweenie” jest najbardziej osobistym projektem Burtona chyba od połowy lat 90., kiedy budżety jego filmów zaczęły puchnąć do niesamowitych rozmiarów. W najnowszej animacji, która wchodzi do kin idealnie przed Halloween, to nie gwiazdy i efekty specjalne grają główną rolę. Nakręcony metodą mozolnej animacji poklatkowej, z ręcznie wykonanymi w londyńskim studio figurkami, obraz wprost powala szczegółami. To także chyba pierwszy film w 3D i czarno-biały jednocześnie. Historia, którą przed niemalże trzydziestoma laty opowiedział w krótkiej formie, postanowił rozbudować. Ale punkt wyjścia jest taki sam. Victor Frankenstein traci wiernego psa Sparkle w wypadku samochodowym. Zainspirowany lekcją biologii nawiedzonego nauczyciela, wskrzesza swojego czworonoga przy użyciu piorunów i błyskawic. Tym razem jednak to dopiero początek przygód. Efekt jego eksperymentu dość szybko wychodzi na jaw. Wśród kolegów Victora szybko znajdują się tacy, którzy chcieliby wykorzystać ten proceder do swoich potrzeb. A to już tylko krok od małej katastrofy.

Będąc filmem skierowanym dla całej rodziny „Frankenweenie” jest momentami zbyt dosłowny, a humor jest naprawdę cmentarny. Scena z reanimacją żaby za pomocą elektrowstrząsów jest dość brutalna i dzieci poniżej pewnego wieku nie powinny jej oglądać. Natomiast dorośli, a szczególnie miłośnicy horrorów wytwórni Hammer i Universal, będą w siódmym niebie. Cały obraz jest jednym wielkim ukłonem w stronę klasyki, od imion i nazwisk bohaterów począwszy (Edgar E. Gore, Elsa Van Helsing), po całe sceny i kultowe teksty z tych niezapomnianych filmów. Ale przede wszystkim jest to piękna opowieść o przyjaźni. Włożona, jak na Burtona przystało, w niezwykle makabryczny kontekst.

(Publikacja: Goniec Polski, październik 2012)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: