Bez hamulców

Premium Rush
Premium Rush

Premium Rush

reż. David Koepp

USA 2012

Każdy, kto choć raz próbował jechać rowerem po zatłoczonych ulicach Londynu wie doskonale, że to prawdziwa walka o przetrwanie. Samochody i autobusy integrujące rowerzystów, piesi wchodzący pod koła. A co dopiero powiedzieć mają poruszający się na dwóch kółkach na Manhattanie, przez który przepływa nieustanna fala żółtych taksówek. Filmowcy przemierzali ulice Nowego Jorku nie raz, ale zazwyczaj przyglądali się pościgom samochodów. Tym razem dla producentów intrygujący okazał się projekt z cyklistą mknącym pomiędzy pojazdami na zakorkowanych ulicach Wielkiego Jabłka. Jeżeli do tego dodamy uciekający bohaterowi czas na wykonanie zadania i czarny charakter czyhające na jego błąd, zrobi się z tego prawdziwy „Speed” na dwóch kółkach.

Wilee (Joseph Gordon-Levitt) jest rowerowym kurierem pracującym w Nowym Jorku. Nie tylko lubi swoją pracę, ale jest w niej niesamowicie dobry. Uwielbia swój rower, domową przeróbkę „kolażówki”, która nie ma przerzutek i brak w niej hamulca. Koledzy z firmy patrzą na niego z trochę jak na wariata, trochę z podziwem. To, w jak sprytny sposób porusza się po drodze, manewrując pomiędzy przeszkodami na granicy wypadku, robi ogromne wrażenie. Choć nawet on nie wystrzega się błędów. Poznajemy go w momencie, kiedy szybuje w powietrzu w zwolnionym tempie po zderzeniu z samochodem i tuż przez zaliczeniem gleby. Czas zatrzymuje się i cofa, a my zobaczymy, co się stało. Wilee otrzymał ostatnie tego dnia zlecenie, pilne przewiezienie przesyłki z punktu A do punktu B na Manhattanie w godzinach szczytu. Ma ograniczony czas. A na horyzoncie pojawiają się coraz to nowe kłopoty. Dziewczyna pracująca jak posłaniec w tej samej firmie, z którą związek zalicza kolejne wzloty i upadki. Kolega z pracy, chcący ścigać się z nim w Central Parku. I w końcu skorumpowany gliniarz Bobby Monday (Michael Shannon), który za wszelką cenę chcę przechwycić paczkę, którą wiezie główny bohater.

Prostą jak drut fabułę twórcy postanowili na siłę urozmaicić i nadać jej więcej znaczeń. Drugoplanowe postacie i ich problemy niestety nie do końca nas obchodzą. Filozoficzne przemyślenia rowerzysty również brzmią pretensjonalnie. Do czego nie można się przyczepić to rewelacyjna realizacja głównego wątku. Kamera pędząca równolegle do pedałującego Wilee’ego, akrobacje, które wyczynia, ciągle igrając ze śmiercią, to czysta adrenalina. Podkradając pomysł z kultowej „Biegnij Lola, biegnij” bohater analizuje swoje kolejne ruchy, pokazując do czego doprowadzić może wybranie tej, a nie innej ścieżki. Pojawiający się co jakiś czas widok mapy oraz zegar bezwzględnie odmierzający czas przenoszą nas wprost do rzeczywistości z gry komputerowej. Balans pomiędzy byciem poważnym filmem, a zamierzoną zabawą twórcy obliczyli doskonale, serwując nam całkiem przyzwoitą rozrywkę.

(Publikacja: Goniec Polski, wrzesień 2012)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: