Zabójczy Joe

Killer Joe
Killer Joe

Killer Joe

reż. William Friedkin

USA 2012

Od lat Matthew McConaughey starał się nas przekonywać, że świat to pudełko czekoladek: nie wiadomo na co trafisz, ale na pewno będzie słodkie. Jego kariera oscylowała wokół ról w komediach, filmach romantycznych, albo najczęściej – mieszanki obydwu powyższych. Ale co ma zrobić powoli starzejący się aktor, któremu już nie przystoi grać młodzieniaszka i amanta (do tych ról są już młodsi i przystojniejsi)? Może pokazywać się w filmach kontrowersyjnych, igrać z dotychczasowym wizerunkiem. Po to, żeby pokazać, że nie jest zwykłym celebrytą, ale aktorem, poważnie traktującym swój zawód. Pierwszy krok poczynił w „Prawniku z Lincolna”. Ale „Zabójca Joe” to rola, która najwierniejszych fanów Matthew przyprawi o palpitacje serca.

Najnowszy film wiekowego reżysera z Oscarem na koncie (za „Francuskiego łącznika” cztery dekady temu!) to prawdziwa makabreska, z czarnym jak smoła humorem i brutalnymi scenami przemocy. To kolejna produkcja, po „Drive” czy „Killer Inside Me”, portretująca Amerykę B, ludzi mniej zaradnych, zapomnianych przez polityków, niedopasowanych do reszty społeczeństwa. Ludzi, którzy radzą sobie jak mogą. Mieszkająca w przyczepie kempingowej rodzina na rozwiązanie problemów finansowych wynajduje jeden sposób: zabójstwo matki-alkoholiczki, której i tak nikt nie darzy sympatią. Pieniądze płynące z ubezpieczenia powinny uregulować długi oraz pozwolić żyć spokojnie i w dostatku. Jednak od gadania do czynów daleka droga. Zatem wyrodny syn Chris (Emile Hirsch) oraz żłopiący piwo tatuś Ansel (Thomas Haden Church) dochodzą do wniosku, że brudną robotę powinien wykonać za nich ktoś inny. Tu na scenę wkracza Joe (McConaughey), policjant dorabiający jako zabójca na zlecenie. Jak każdy profesjonalista gliniarz wymaga zaliczki z góry, czego rodzina nie jest w stanie dać. Ale Joe, widząc córkę Ansela – Dottie (piekielnie utalentowana i zabójczo piękna Brytyjka Juno Temple), wpada na pewien pomysł. Dziewczyna i jej „dziewictwo” będzie zastawem pod wykonaną robotę. Ojciec i brat przystają na to, obawiając się reakcji kobiety. Ale Dottie zaskoczy nie tylko ich. W zepsutym do szpiku gliniarzu widzi rycerza w lśniącej zbroi, który jest jedyną szansą dla niej na wydostanie się ze społecznego marginesu i uwolnienia od patologicznej rodziny.

McConaughey swą przekonującą kreacją trzyma cały film. Co ciekawe, robi to podobnymi środkami niż poprzednio, ale używa ich w innym kontekście. Góra mięśni i pewny siebie język ciała to symbol dominacji, kontroli nad każdym elementem sytuacji. Jego spokojny, powabny głos tym razem nie uwodzi, ale wykłada prawdę przed swoimi klientami. Pokazuje im, że ich miejsce w społeczeństwie znajduje się na jego śmietnisku, i wcale nie jest to przypadek. Ta rola, wyraziście wspierana przez resztę obsady, kilka krwawych scen, zabawne teksty oraz punkty zwrotne akcji, czynią z tego filmu naprawdę mocną propozycję dla wielbicieli kina w stylu Tarantino.

(Publikacja: Goniec Polski, czerwiec 2012)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: