Prometeusz

Prometheus
Prometheus

Prometheus

reż. Ridley Scott

USA 2012

Oczekiwania były wielkie. Inaczej przecież być nie mogło. Uznany i wielokrotnie nagradzany reżyser powraca do gatunku, w którym ostatnią produkcję zrealizował trzydzieści lat temu, a był to kultowy dziś „Blade Runner: Łowca Androidów”. W wywiadach tłumaczy, że potrzebował odpowiedniej historii, by znów zabrać się za science-fiction. A ta leżała tuż przed jego nosem, od długich lat. „Obcy” był drugim pełnometrażowym filmem reżysera i stał się klasykiem nie tylko s-f, ale także jednym z najlepszych horrorów w historii. Wyprodukowany w 1979 roku za śmieszne dziś pieniądze zarobił na siebie kilkanaście razy i pociągnął za sobą całą gamę kontynuacji. Do czego wrócił Scott w swoim najnowszym filmie? Reżyser zabiera nas do początków, tam gdzie ludzie pierwszy raz spotkali się z Obcym.

Co jest źródłem naszego poznania? Nieustanna chęć odkrywania, ciekawość, szukanie odpowiedzi na kolejne pytania. Z takim założeniem wyrusza w międzyplanetarny lot statek kosmiczny „Prometeusz” w 2093 roku. Kilka lat wcześniej archeolodzy odkrywają tajemnicze tunele na wyspie Sky, w których znajdujące się piktogramy są powtórzeniami podobnych rysunków znalezionych u innych starożytnych kultur. Pozornie chaotyczne kropki okazują się mapą nieba, a naukowcy interpretują to jako „zaproszenie”. Może będzie to okazja do poznania naszych przodków, a nawet stwórców? Archeolog Shaw (Noomi Rampace, oryginalna „Girl With The Dragon Tattoo”) jest tu szefem naukowców, posągowo zimna Vickers (Charlize Theron) jest przedstawicielem Wayland Industries, które finansuje całą wyprawę, kwestionując co krok poczynania załogi. Genialny android David (Michael Fassbender) ma w sobie coś niepokojącego, przyglądając się w milczeniu śpiącym ludziom, wałęsając się po statku, będąc zawsze w cieniu, z ukrytym celem. Jego dziecięca ciekawość i nieobliczalność czynią tą postać najciekawszą w całym filmie. A reszta załogi? Kiedy przyjdzie co do czego, większość okaże się mięsem armatnim. Może i lepiej, ich role nie zostały najlepiej napisane.

Oryginalny „Obcy” był filmem, z którego pamiętamy całą załogę (łącznie z kotem), którego siła opierała się na operowaniu ciszą, odgłosami statku i klaustrofobiczną atmosferą ciasnych, brudnych korytarzy. W porównaniu z Nostromo Prometeusz to luksusowy jacht ze dużymi, sterylnymi przestrzeniami. Nowy film Scotta jest też głośniejszy, efektowniejszy i bardziej rozgadany. Niestety, często z ust postaci słychać nic nie znaczącą paplaninę. Film startuje z wysokiego C, pytając o początki człowieka, przyszłość rasy ludzkiej, by pod koniec zupełnie obniżyć tonację do ferii cielesnych okropieństw i kosmicznej rozpierduchy. Fani zapewne nie będą zawiedzeni, bo choć historia odpowiada na kilka pytań z mitologii „Obcego”, to wiele wątpliwości zostało niewyjaśnionych. Jesteście ciekawi jakich? Ponoć ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

(Publikacja: Goniec Polski, czerwiec 2012)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: