Faceci w czerni 3

men-in-black-3-trailer-2
Men In Black 3

Men In Black 3

reż. Barry Sonnenfield

USA 2012

W odniesieniu do wielu sequeli bardzo często używa się zwrotu „długo oczekiwany”. Nie można tego napisać w przypadku „Facetów w czerni 3”. Kiedy dziesięć lat temu do kin trafiła druga część filmu o przygodach tajnych agentów próbujących uporać się kosmicznymi uchodźcami obecnymi na Ziemi, po obejrzeniu pozostawało poczucie niesmaku. Była to słabsza kopia powstałego w 1997 roku oryginału, a o fabuła wylatywał z głowy tuż po wyjściu z kina. Niczym po terapii „niebieskim światłem”, którą raczy postronnych obserwatorów Agent J. Ze scenariuszem nowego filmu producenci walczyli dobre kilka lat – jak się okazuje o kilka za krótko – aż niektórzy aktorzy troszkę się zestarzeli. Ale co z tego, skoro można sprawę uratować „podróżą w czasie”. Niby to już było, ale przecież najbardziej lubimy te piosenki, które kiedyś już słyszeliśmy…

Zanim dokonamy skoku w czasoprzestrzeń z budynku Chryslera w Nowym Jorku, musimy przygotować do tego odpowiedni pretekst. Najokrutniejszy kosmita w historii, Borys Zwierzak (Jemain Clement), ucieka z więzienia na Księżycu. Jego główną motywacją jest zemsta na agencie K (Tommy Lee Jones), który pozbawił go ramienia, wtrącił do pudła i popsuł świetne CV. Borys cofa się w czasie, by zrealizować swój plan podboju naszej planety. Zmienia historię zabijając K. Dla współczesnych agent nie żyje od czterdziestu lat, a zmianę zauważa tylko jego partner J (Will Smith). Aby ocalić przyjaciela J musi wrócić do 1969 roku i ostrzec go o niebezpieczeństwie. Powinno udać się też ocalić nasz świat przed zagładą.

Film rozkręca się naprawdę niemrawo, główny szwarccharakter jest tyleż ohydny co mało przekonujący. Polowanie na kosmitów nielegalnie przebywających na Ziemi już widzieliśmy. W dodatku Jones włóczy się po ekranie, jakby ktoś go do tego zmuszał. Co nawiązuje do stanu postaci, starszego i zmęczonego już ciężką pracą pana. Po kwadransie na szczęście znika, a Smith wraca do przeszłości, by odnowić więź z młodym K (Josh Brolin). Trzeba przyznać, że aktor robi świetną impresję swojego starszego kolegi. I tu tak naprawdę zaczyna się film. Końcówka lat 60., odrobina napięć rasowych daje się we znaki, ale nie dostajemy żadnego wykładu o konfliktach społecznych. Są dość zabawne nawiązania (scena z Andy Warholem), ale pierwsze skrzypce gra tu Smith. Niczym w swoich najlepszych wcieleniach jest tu wulkanem energii, rzuca nietuzinkowe teksty i ogląda się go z przyjemnością. Jest kilka niezłych scen akcji z użyciem lamerskiego sprzętu ówczesnej agencji, który nie jest ani kompaktowy, ani przenośny. Reszta to radosna, slapstikowa rozróba, z finałową sekwencją na czele.

Trzecia część „Facetów w czerni” nie rozczaruje tylko tych, którzy po tym filmie spodziewali się totalnego gniota. Nie jest aż tak źle. Ale ten mocno zużyty już materiał nie daje szans na jakąkolwiek poprawę w przyszłości. Albo w przeszłości.

(Publikacja: Goniec Polski, czerwiec 2012)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: