A więc wojna

This Means War
This Means War

This Means War

reż. McG

USA 2012

Oto film stworzony z linijką w ręku, pod uważnym okiem speców od marketingu. Założenie było oczywiste: przyciągnąć do kina jak największą liczbę widzów. Jak to zrobić? Do filmu wrzucić coś dla kobiet – zarówno fabularnie (elementy romantyczne oraz o kobiecej przyjaźni) jak i aktorsko (dwa męskie „ciacha” w rolach głównych). Doprawić elementami dla panów: strzelaniny, tajni agenci ratujący kraj przed złoczyńcami, kumpelska rywalizacja i piękne kobiety (oko musi być na czym zawiesić!). Dorzucić wątki komediowe, zrównoważone poważnym, szpiegowskim epizodem rodem z thrillera. Muszą być szalone pościgi i kaskaderskie popisy. Składniki trzymać pod przykryciem, dość mocno, żeby nie próbowały wyskoczyć z naczynia. Podawać przez półtorej godziny, najlepiej z pudłem popcornu i wiadrem coli.

Laura (Reese Witherspoon) to urocza blondynka, która nie może zdecydować się na jednego faceta. Spotyka się z dwoma, którzy nota bene się znają. Mało tego – pracują razem w CIA i są najlepszymi w swoim fachu, w dodatku przyjaciółmi. Każdy, komu wydawało się, że praca dla CIA jest niebezpieczna i wyzywająca, musi zrewidować swoje poglądy. Tak, oczywiście, czasem zdarzają się pogonie za międzynarodowymi terrorystami, ale przecież nie można tak tyrać bez przerwy. Stąd też główni bohaterowie mają czas na inne uciechy. Skoro Laura nie może wybrać jednego, panowie wezmą się za łby i okaże się, kto jest lepszym samcem alfa. Czy będzie to kobieciarz FDR (Chris Pine), albo twardziel o gołębim sercu – Tuck (Tom Hardy). Wykorzystując firmowe gadżety, środki i – pochodzące zapewne od podatników – pieniądze, robią wszystko, żeby postawić na swoim. Szereg mniej i bardziej zabawnych gagów, w których panowie wywijają sobie nawzajem numery, to najbardziej spójna część filmu. To, co dzieje się przed i po, wygląda na puzzle składane z elementów z różnych układanek. Szwarccharakter Heinrich (Til Schweiger) pojawia się na początku, a potem znika gdzieś na większość czasu, by powrócić z zemstą na koniec. Slapstikowa komedia zmienia się w polityczne kino akcji. Czy może thriller z elementami komediowymi wraca na swoje tory? Reżyser nie wydaje się tym zamieszaniem przejmować, serwując nam kolejną sekwencję wyjętą z bardzo drogiego teledysku.

Film ten przeszedłby w kinach zupełnie bez echa, gdyby nie obsada. Szkoda, że Witherspoon marnuje tu swój talent i potencjał. Jej pasywna rola nie pozostawia wiele pola do popisu. Co innego Pine i Hardy, gorące nazwiska Hollywood. Obydwaj sprawdzają się świetnie jako kumple walczący o serce jednej kobiety. Są wiarygodni zarówno jako przyjaciele, jak i chwilowi przeciwnicy i chemia między nimi jest o wiele większa niż w duecie z Reese. Na standardy produkcyjne nie ma co narzekać. To przecież piękne opakowanie, na które nie wolno skąpić pieniędzy. Przecież i tak widzowie się nie połapią, że pod spodem nie ma nic.

(Publikacja: Goniec Polski, marzec 2012)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: