Śpiąca piękność

Sleeping Beauty
Sleeping Beauty

Sleeping Beauty

reż. Julia Leigh

Australia 2011

To nie jest kolejna wersja bajki o śpiącej królewnie. Certyfikat filmu – dla widzów od 18 lat – powinien być wystarczającym ostrzeżeniem dla rodziców szukających filmu do obejrzenia ze swoimi pociechami. I plakat, z którego spogląda półnaga Emily Browning, przepiękna dziewczyna o dużych, smutnych oczach. Nawiązanie do baśni Charlesa Perrault nie jest przypadkowe. To symboliczna reinkarnacja tej opowieści we współczesnym świecie, gdzie za pieniądze można kupić wszystko, także podbudowanie gasnącej już, męskiej seksualności.

Lucy (Browning) jest australijską studentką, która popada w tarapaty finansowe. Wyrzucona z przygnębiającego mieszkania, trafia do eleganckiej rezydencji, gdzie dostaje pokaźną sumkę za paradowanie jako kelnerka w bardzo skąpej bieliźnie. To tylko początek jej kłopotów. Zarówno niepokojąca ścieżka dźwiękowa, jak i jej szykowna szefowa (Rachael Blake), zwiastują coś złego. Lucy może awansować. W jej pracy oznacza to bezpośrednią pracę z klientami. Dziewczyna otrzymuje tabletki nasenne, po zażyciu których jej ciało jest do dyspozycji klientów. Głównie starszych, bardzo zamożnych panów.

Kategoryzacja „Śpiącej królewny” jako filmu o zabarwieniu erotycznym nie może być bardziej mylna. Nagość w tej produkcji obrana została z aury seksualności. Kobieta i jej ciało traktowane są przedmiotowo. Klienci, podstarzałe i odrażające typy, wspominają swoją odległą młodość. Te odpychające postacie reagują różnie: jedni ze złością, inni ze smutkiem. Jak w tej sytuacji zachowuje się główna bohaterka? Zaskakująco ulegle. Jej postać mówi jednak niewiele, więc pozostaje wiele miejsca na interpretacje. Do jakiego stopnia sprzedawanie swojego ciała może być tolerowane? Czy to jedyny sposób na zarobek oraz sposób na zapomnienie? Czy takie zachowanie jest ucieczką od odpowiedzialności, czy raczej perwersyjnym sposobem na przedstawienie symbolicznej przewagi, a może zemsty, kobiecego pierwiastka nad męskim, oklapłym „macho”? Niezwykle ciekawe są też sceny Lucy z innymi kobiecymi postaciami. Czy będzie to spotkanie podsycone nienawiścią, seksualnym pożądaniem, przemocą lub załamaniem psychicznym – napięcie między nimi sięga zenitu.

Reżyserka na szczęście nie bawi się w dydaktykę, nie tłumaczy sensów wprost. Ten hipnotyzujący, elektryzujący film tylko na tym zyskuje. Jeżeli zapomnimy na chwilę o dość kontrowersyjnym punkcie wyjścia fabuły, odrobinę niedopracowanym wątku osobistym głównej postaci, zostaje nam przed oczyma intrygujące kino. Co, jak na debiutancki film, jest naprawdę dobrym osiągnięciem.

(Publikacja: Goniec Polski, październik 2011)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: