Snowtown

Snowtown
Snowtown

Snowtown

reż. Justin Kurzel

Australia 2011

Filmy z południowej półkuli zaskakują coraz bardziej, oferując to, co w Hollywood stało się nie do pomyślenia. Brutalny naturalizm, który staje się wyznacznikiem stylu. Tym zachwycał kilka miesięcy temu „Animal Kingdom”. Teraz przychodzi pora na debiutancki obraz Justina Kurzela. Gorąco przyjęty w Cannes, szeroko komentowany przez krytyków. Najczęściej pojawiające się określenie to „film trudny do oglądania”. Nie tylko poprzez surowy styl, ale przede wszystkim przez tematykę. Reżyser opowiada opartą na faktach historię o seryjnym mordercy, którego zbrodnie w latach 90. ubiegłego stulecia wstrząsnęły Australią. Głośna na cały świat sprawa zakończyła się wyrokiem dożywocia dla Johna Buntinga, winnego zamordowania jedenastu osób. Twórca nie przedstawia historii widzianej oczyma głównego sprawcy. Podobnie jak w „Animal Kingdom”, obserwujemy go z perspektywy młodego, nękanego niepokojami chłopaka.

Szesnastoletni Jamie Vlassakis (Lucas Pittaway) jak nikt inny potrzebuje w życiu wzorca. Dorastający chłopak z dwoma braćmi wychowywanych jest przez samotna matkę. Bieda, narkotyki, molestowanie seksualne – ich życie nie było łatwe. Kiedy kobieta zaczyna się spotykać z Johnem (Daniel Henshall) w codzienność wkrada się spokój i pewien rytm, którego brakowało do tej pory. Są pieniądze, jest co do garnka włożyć. John strasznie imponuje Jamiemu. Mężczyzna szybko zorientuje się, że chłopak pochłania wszelkie jego teksty jak gąbka. O pedofilach mieszkających w okolicy, o irytujących gejach w sąsiedztwie. Jamie ze słuchacza zamienia się w obserwatora, potem w uczestnika. Niewinna z pozoru zabawa w rzucanie lodami w okna napiętnowanego sąsiada przerodzi się w okrutną zbrodnię.

Jest w tym filmie kilka scen, które ogląda się z obrzydzeniem. Ale nie efekt sam w sobie jest ważny, tylko jego kontekst. Trudno silić się na metafory, kiedy mamy do czynienia z czystym złem. Te makabryczne sceny są też naturalną konsekwencją stylu, w jakim opowiadają historię twórcy. Nerwowa, kamera towarzyszy bohaterom na każdym kroku, czasem podpatruje coś zza pleców, czasem z boku. Operator preferuje ciasne kadry i zbliżenia, dając poczucie klaustrofobii i braku wyjścia z sytuacji. Depresyjny nastrój budowany jest przez szare i brudne barwy, które dominują w obrazie. Ta Australia nie ma w sobie nic z magicznego Oz. Fantastyczną pracę wykonali także aktorzy, w większości naturszczycy, którzy wcielają się w role nie tak odległe od tego, jak wygląda ich codzienne życie. Pittaway jest największym odkryciem filmu. Przemiana jego bohatera, łatwość z jaką zło zostaje w nim zasiane, jest najbardziej przerażającym przesłaniem „Snowtown”.

(Publikacja: Goniec Polski, grudzień 2011)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: