Hugo i jego wynalazek

Hugo
Hugo

Hugo

reż. Martin Scorsese

USA 2011

Familijne kino w 3-D spod ręki jednego z najbardziej cenionych współczesnych reżyserów. To ani Spielberg, ani Cameron. Martin Scorsese, twórca tak brutalnych filmów jak „Taksówkarz”, „Kasyno” czy „Departed”. Choć brzmi to niewiarygodnie, to wcale nie jest to żart. Wręcz przeciwnie, owocem tego zaskakującego przedsięwzięcia jest obraz magiczny, przepięknie staroświecki w sposobie opowiadania. Reżyser zabiera nas do Paryża w 1931 roku. Frunąca nad dachami miasta kamera, przelatująca obok wierzy Eiffela, wpadająca na tętniący życiem dworzec Montmartre to małe arcydzieło. I prawdziwy dowód na to, że technika trójwymiarowa w odpowiednich rękach może przynieść niesamowite efekty.

Tytułowy Hugo (Asa Butterfield) to dwunastolatek ukrywający się w mechanizmie zegara na paryskim dworcu. Chłopak jest sierotą, jego ojciec (Jude Law) zginął w pożarze, na opiekę wujka – pijaka nie ma co liczyć. Radzi sobie jak może, podkradając jedzenie z lokalnych straganów, będąc tym samym na celowniku lokalnego inspektora (Sasha Baron-Cohen), który nie ustaje w próbach zatrzymania chłopca i odesłania do sierocińca. Hugo nie tylko mieszka w zegarze, ale także reperuje i go nastawia. Oprócz tego jego główną obsesją jest odkrycie tajemnicy mechanicznej marionetki, podarowanej mu przez ojca. Niespodziewaną pomocą oraz partnerką w szalonych przygodach chłopca okaże się Isabelle (Chloe Moretz), wnuczka Georgesa (Ben Kingsley), właściciela sklepu z zabawkami mieszczącego się na dworcu kolejowym.

Scorsese oparł historię filmu na powieści Briana Selznicka, dodał motywy komediowe oraz utkał opowieść mnóstwem odniesień do historii kina. Reżyser jest nie tylko znawcą tematu, ale miłośnikiem początków X muzy. Dlatego nie powinny dziwić hołdy dla Georgesa Melies, pierwszego twórcy filmów science-fiction, komika Harrego Lloyda, Bustera Keatona czy w końcu braci Lumiere, których „Wjazd pociągu na stację” postanowił odtworzyć w swoim filmie, z zupełnie nieprzewidzianymi dla widzów konsekwencjami. Ta szeroka paleta odwołań czyni z „Hugo” film wymagający o wiele większej erudycji, niż przeciętny produkt dla nastoletniej widowni, przyzwyczajonej do śpiewających pingwinów i tańczących gryzoni. Choć sama opowieść, mająca w sobie mnóstwo magii rodem z filmu „Amelia”, na pewno oczaruje widzów w każdym wieku. Barwne scenografie, przywoływane do życia obrazy i tajemnica, którą próbują rozwikłać bohaterowie, tworzy niesamowity nastrój. Dzięki świetnie dobranym młodym aktorom, szczeniacka historia miłosna wypada ujmująco i bardzo wiarygodnie. Dorośli aktorzy wspaniale ich wspierają, tworząc wyraziste, drugoplanowe, charakterystyczne postacie. Efekt? Zaczarowane kino na zimowy sezon spod ręki prawdziwego mistrza.

(Publikacja: Goniec Polski, grudzień 2011)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: