The Tree of Life. Drzewo życia

The Tree of Life
The Tree of Life

The Tree of Life

reż. Terrence Malick

USA 2011

W swojej czterdziestoletniej karierze nakręcił zaledwie pięć filmów. Ale za każdym razem jest to wydarzenie, o którym mówi cała branża. Tak też było z jego najnowszym projektem, którego szczegóły utrzymywano w tajemnicy do ostatniej chwili. Premierowy pokaz podczas festiwalu filmowego w Cannes wywołał prawdziwą burzę. Nie tylko dlatego, że dla części krytyków zabrakło miejsc, a w kolejce omal nie dochodziło do rękoczynów. Malick zaserwował widzom kino, które w dzisiejszych czasach nie istnieje poza ograniczonym obiegiem kin studyjnych. Przefiltrowany przez własną wrażliwość i filozofię Heideggera scenariusz jest punktem wyjścia do filmowej medytacji nad rzeczami ostatecznymi. Celem istnienia, Bogiem, śmiercią.

Drzewo życia” otwiera rodzinna tragedia – informacja o śmierć jednego z dwójki synów – ale trudno mówić w przypadku tego filmu o linearnej fabule. Zaraz po otwierającej sekwencji przenosimy się na granice wszechświata, do samego początku stworzenia. W fenomenalnej sekwencji obserwujemy narodziny uniwersum, wybuch supernowej, narodziny życia, dinozaury walczące o przetrwanie. Potem wracamy do Ameryki, gdzieś w połowę lat 50., by przyjrzeć się bliżej życiu typowej rodziny z przedmieścia. Zielone trawniki, dom z drewnianą werandą, surowy, kochający ojciec i będąca uosobieniem piękna i dobra matka. Te wszystkie obrazy to wspomnienia z dzieciństwa Jacka (Sean Penn). W zimnej, szklanej twierdzy korporacyjnego wieżowca do mężczyzny wracają obrazy z czasów, gdy świat był niezbadaną tajemnicą.

Narracyjnie film Malicka jest połączeniem „2001: Odysei kosmicznej” Kubricka z „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta. Płynne przechodzenie z perspektywy wszechświata do osobistych dramatów jest szukaniem odpowiedzi na zasadnicze pytania o sens egzystencji życia. Czy nasze krótkie życia znaczą cokolwiek w historii świata? Reżyser zdaje się mówić, że tak. Z uwagą i miłością przygląda się każdemu bohaterowi. Centralna postać filmu, ojciec dwóch chłopców (Brad Pitt w swojej najlepszej roli), ma w sobie surowość i hardość, ale też jest człowiekiem niezrealizowanym i nie do końca szczęśliwym. Jack, wracając w myślach do przeszłości, rozumie postępowanie rodziców dopiero z perspektywy czasu.

Ta unikalna i niezwykła filmowa medytacja nie byłaby skuteczna bez dopracowanych efektów wizualnych i dźwiękowych. Pięciu montażystów sklejało nakręcony materiał miesiącami. Kamera, niczym niespokojny duch, zawsze się porusza, podgląda świat z niespodziewanych kątów. Na muzyczną oprawę składają się klasyczne dzieła Bacha, Brahmsa, Holsta czy Góreckiego. To monumentalne dzieło oferuje unikalną, filmową podróż, której ze świecą szukać we współczesnym kinie.

(Publikacja: Goniec Polski, lipiec 2011)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: