X-Men: Pierwsza klasa

X-Men: First Class
X-Men: First Class

X-Men: First Class

reż. Matthew Vaughn

USA 2011

Konwencja ekranizacji komiksów zmieniła się w ostatnich latach diametralnie. Z beztroskiej zabawy i umowności świata przedstawionego, który charakteryzował produkcje lat 90. przeszliśmy w stronę poważnego tonu i gatunkowej samoświadomości. Aby zrozumieć o co chodzi, wystarczy porównać którykolwiek z filmów o Batmanie sprzed dwudziestu lat z produkcjami Nolana. „Mroczny Rycerz” to naładowane akcją i brutalnością dzieło, mocno osadzone w rzeczywistości, którą dobrze znamy. Jakże inny jest ten świat od wystudiowanej makiety Tima Burtona. Modelowo to przejście powiodło się twórcom „Watchmen” oraz „Kick-Ass”. To właśnie reżyser tego drugiego filmu dostał szansę tchnienia nowego życia w serię, która dostała zadyszki. Pierwsza próba reanimacji, „X-Men Origins: Wolverine” była dużym rozczarowaniem. Tym razem jest lepiej. O wiele lepiej. Choć sam w sobie film arcydziełem nie jest, to w porównaniu do dwóch poprzednich filmów („Ostatni Bastion” i rzeczony „Wolverine”) to filmowa pierwsza klasa.

Akcja filmu rozgrywa się na początku lat 60. Bardzo ważnym punktem odniesienia jest kryzys kubański. To wydarzenie będzie dla pojawiających się coraz częściej na Ziemi mutantów szansą na wykorzystanie swoich umiejętności, aby zapobiec wybuchowi kolejnej wojny. Osadzenie akcji w konkretnym momencie historycznym sprawia, że film jest bardziej „realistyczny”. Mocne uziemienie akcji, także poprzez stroje i dekoracje, wspomagane jest przez doskonale pracujących na swoje postacie aktorów. Michael Fassbender jako przyszły Magneto ma w sobie zaiste jakąś moc, która nie pozwala oderwać od niego wzroku. Jego postać ma w sobie znamiona tragedii, wisi nad nim los, a trauma przeszłości odbija się w każdym jego geście. James McAvoy (Xavier) gra postać o wiele bardziej stonowaną, ale jest ważnym kontrapunktem dla Fassbendera. Znając poprzednie filmy, do których przyszłości obraz się odwołuje, wyraźnie i konsekwentnie rysuje się podłoże konfliktu pomiędzy dwoma antagonistami.

Konflikty moralne i personalne wybory są najmocniejszą stronę filmu. Niestety, twórcy trochę przedobrzyli z ilością pojawiających się mutantów, którzy znikają, zanim zdążymy się im dobrze przyjrzeć. Kilka razy akcja skacze zbyt pospiesznie z miejsca na miejsce. Niektóre efekty specjalne pozostawiają wiele do życzenia, ale na szczęście nie jest ich zbyt wiele i – co najciekawsze – nie one są głównymi walorami filmu. Historia, osobiste tragedie, aktorstwo. Kto by pomyślał, że to mogą być największe atuty obrazu opartego na komiksie.

(Publikacja: Goniec Polski, czerwiec 2011)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: