Thor

Thor
Thor

Thor

reż. Kenneth Branagh

USA 2011

Pół wieku czekał potężny Thor na filmową wersję swoich przygód. Niegodnie tak pomijać nordyckiego boga, zasłużoną postać komiksów wydawnictwa Marvel oraz wiernego członka The Avanegers, grupy superbohaterów broniących Ziemi. Gniew niebiańskiego gościa może ukoić tylko przystająca jego wielkości produkcja. Śmiertelnik Kenneth Branagh porwał się na dzieło z pasją miłośnika powieści obrazkowych (którym jest) i uderza w publiczność mnogością efektów wizualnych w technice 3D, oraz prawdziwą symfonią dźwięków. Swej niegodnej podobizny użyczyli boskim mieszkańcom najlepsi aktorzy, aby nam, zgromadzonej gawiedzi, historię czcigodnego Thora przedstawić. Drżyjcie, śmiertelnicy!

Thor (Chris Chemsworth) zjawia się na Ziemi tak, jak na boga przystało – spada z nieba. Niemal wpada pod koła vana prowadzonego przez łowców burz. Urocza pani profesor Jane Foster (Natalie Portman) zastanawia się, skąd na pustyni Nowego Meksyku wziął się ten przystojny facet. To okazja, by przez trzydzieści minut zapoznać się z bogatą przeszłością bohatera. Thor jest jednym z dwóch synów boga Asgardu – Odyna (sir Anthony Hopkins). Wiekowy już ojciec postanawia przekazać władzę swemu pierworodnemu. Uroczystość koronacji zakłóca wtargnięcie odwiecznych wrogów mieszkańców Asgardu – Lodowych Gigantów. Nie zaważając na zakazy ojca Thor razem z grupą swoich wiernych wojowników rusza z odwetem, siejąc spustoszenie swoim młotem – Mjolnirem – wśród lodowego ludu. Niweczy tym zachowaniem pokój wynegocjowany przez ojca, naruszając stabilność całego wszechświata. Odyn skazuje syna na wygnanie, pozbawiając go boskich mocy. Musi na nie zapracować, pozbywając się ignorancji, pychy i egoizmu. Thor trafia na Ziemię, a władzę w niebiosach obejmuje jego brat Loki (Tom Hiddleston). Nietrudno się domyśleć, że to postać mało pozytywna.

Zatem Loki knuje przeciw bratu, a ten uczy się człowieczeństwa wśród ludzi. Między nim a Jane rodzi się uczucie, zresztą trudno się tej wzajemnej fascynacji dziwić. Zderzenie boskich manier z ziemską codziennością wypada momentami groteskowo, dając filmowi chwilę wytchnienia od widowiskowych scen walki. Ale nie na długo, bo Thor będzie musiał odzyskać swój magiczny młot, aby uratować dwa wszechświaty przed niechybną zagładą.

Branagh, znany z realizacji dramatów Szekspira, z fabułą pełną rodzinnych niesnasek i morderczych intryg radzi sobie znakomicie. Dzięki reżyserowi ten Makbet na sterydach nie jest tylko kolejną feerią efektów specjalnych. To dobra, momentami wręcz porywająca produkcja rozrywkowa, która pozostawia niedosyt i oczekiwanie na więcej. A „The Avengers” mają pojawić się w kinach już za rok.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: