Attack the Block. Atak na dzielnicę

Attack the Block
Attack the Block

Attack the Block

reż. Joe Cornish

Wielka Brytania 2011

Pomysł na ten film zrodził się z młodzieńczej fantazji. Co by się stało, gdyby Ziemię zaatakowali obcy? Przybysze z kosmosu pojawiają się nie na malowniczych ulicach Manhattanu czy przed Białym Domem w Waszyngtonie, ale w twojej okolicy. Gdzieś w południowym Londynie, w obskurnym blokowisku domów komunalnych. Policja i wojsko nie interesuje się tym wydarzeniem. Sprawy w swoje ręce bierze młodzież zamieszkująca owe bloki. Młodzież trudna, mająca zatargi z prawem, nieprzebierająca w słowach i środkach, żeby dopiąć swego. Te znudzone dzieciaki nie mają przecież nic lepszego do roboty.

Joe Cornish znany jest jako scenarzysta (współautor satyrycznego programu „The Adam and Joe Show”), teraz dostał szansę pokazania swoich umiejętności na dużym ekranie. „Attack the Block” to bardzo zręczne połączenie kina science-fiction, thrillera i komedii. Twórcy postanowili głównymi postaciami dramatu uczynić grupę społeczną, która do tej pory kojarzyła się przede wszystkim negatywnie. Niczym w filmie „Harry Brown”, gdzie młodzi z komunalnych bloków byli złodziejami, ćpunami i mordercami. Cornish pokazuje ich z innej perspektywy. To grupa zahartowana przez bezlitosne środowisko blokowiska, nie znająca innej drogi w życiu, w gruncie rzeczy wystraszona i nie mająca pomysłu na lepszy byt. Poznajemy ich w dość typowej dla lokalnych rzezimieszków sytuacji. Kiedy ubrani na czarno małolaci napadają pielęgniarkę Sam (Joddie Whittaker) z nieba spada meteoryt, lądując na dachu samochodu. Młodzi znajdują tam poczwarę nie przypominającą niczego, co Ziemskie. Zabijają atakujące ich stworzenie, ale wkrótce pojawiają się kolejne. Pod wodzą małomównego, ale charyzmatycznego Mosesa (John Boyega), młodzież organizuje się, aby walczyć z inwazją.

Cornish spędził rok w środowisku, które portretuje w filmie, i ten czas nie poszedł na marne. Najmocniejszą stroną filmu jest jego język. Żywy angielskie slang, którego próżno szukać w podręcznikach czy oficjalnych mediach. Im dłużej ich obserwujemy, tym bardziej zaczynamy ich lubić i rozumieć. Na pewno nie jest to laurka wystawiona trudnej młodzieży, ale obraz który pokazuje drugą stronę medalu.

Film mocno broni się też nastojem osaczenia rodem z dzieł Johna Carpentera, świetną pracą kamery i oświetleniem. Tytułowy blok, w którym rozgrywa się lwia część akcji, przypomina futurystyczny statek kosmiczny. Trzymająca w napięciu akcji prowadzi do widowiskowego finału. Choć może całość nie straszy tak, jak powinna, i tak możemy mówić o udanym eksperymencie gatunkowym i bardzo obiecującym debiucie.

(Publikacja: Goniec Polski, maj 2011)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: