The Town. Miasto złodziei

The Town
The Town

The Town

reż. Ben Affleck

USA 2010

Niegdyś najbardziej interesującym filmowców miastem bezprawia było Chicago (Al Capone – to jasne). Potem przenieśli się oni do Nowego Jorku (uwielbia go Martin Scorsese). Teraz okazuje się, że siedliskiem złoczyńców numer jeden jest Boston, jedno z najstarszych amerykańskich miast. To tam dorastał Ben Affleck i w tych właśnie okolicach osadza akcje swoich filmów, do których współtworzy również scenariusze. O czym bowiem lepiej i szczerzej pisać, jak nie o świecie, który zna się od podszewki. W będącym częścią Bostonu Charlestown – jak dowiadujemy się z ekranu – na jedną milę kwadratową przypada najwięcej w Stanach Zjednoczonych napadów na bank. A mieszkańcy, potomkowie irlandzkich imigrantów, są albo przestępcami, albo ofiarami, albo zajmują się hodowlą kwiatów, co i tak jest przykrywką dla działalności przestępczej.

W tym tyglu, gdzie bycie rabusiem jest niemalże zawodem dziedziczonym z ojca na syna, poznajemy głównych bohaterów. Doug (Affleck) jest szefem szajki złodziei okradających banki. Na tyle znanych w okolicy, że policja ciągle ma ich na oku. Równocześnie na tyle sprytnych, że stróże prawa nie mają na nich żadnych żelaznych dowodów. Dochodzi do kolejnego zuchwałego napadu, podczas którego ciężko ranny zostaje jeden z pracowników banku, a napastnicy biorą jako zakładniczkę menadżer placówki, Clair (Rebecca Hall). Wypuszczają ją po kilku godzinach. Mieszkająca w Charlestown kobieta jest coraz mocniej naciskana przez agenta FBI (Jon Hamm), by przypomniała sobie jakieś szczegóły, by móc zidentyfikować sprawców. Wspólnik Douga, porywisty Jem (Jeremy Renner), sugeruje, by pozbyć się problemu i Clair usunąć. Doug postanawia zbliżyć się do niej, by mieć ją na oku.

Jak już się domyślamy – ta znajomość dość szybko zamieni się w uczucie. Doug jest takim idealnym „złym chłopcem” – przystojnym, czarującym panem z mrocznymi sekretami, może złodziejaszkiem, ale o złotym sercu. Ona jest nietypową dziewczyną jak na okolicę. Inteligentniejszą, piękniejszą, wyjątkową. On dla niej gotowy jest nawet zerwać ze swoją profesją. To wydaje się prawie niemożliwe, ze względu na wspomniany charakter środowiska, z jakiego pochodzi. Nie tak łatwo powiedzieć „nie” swojemu najlepszemu przyjacielowi i wybrać: Jem lub Clair, lojalność albo miłość.

Affleck swoim drugim filmie (debiutował „Gone Baby Gone”) świetnie radzi sobie z opisem przestępczego światka, pełnego niuansów i zależności. Udanie wyszły mu rysunki psychologiczne, a w do ich odegrania na pewno przyczynili się bardzo dobrzy aktorzy młodego pokolenia. W napięciu trzymają w zarówno sprawnie zrealizowane sceny akcji, jak i kameralne spotkania. Słowem: porządne kino sensacyjne wypełnione treścią. Rzadki okaz.

(Publikacja: Goniec Polski, wrzesień 2010)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: