The Kids Are All Right. Wszystko w porządku

The Kids Are All Right
The Kids Are All Right

The Kids Are All Right

reż. Lisa Cholodenko

USA 2010

Dzieciaki są w porządku. Naprawdę. Do momentu, kiedy nie zaczną zadawać zbyt dużo pytań. Albo nie biorą spraw w swoje ręce. Tak pewnie myślą Jules i Nic (Julianne Moore i Annette Bening), matki wychowujące swoje pociechy. Panie żyją w związku partnerskim, urodziły dzieci pochodzące z nasienia jednego donora, prowadzą w miarę normalne życie rodzinne. Praktycznie niezaburzone, dopóki rodzeństwo nie wpadnie na pewien pomysł. Kierowany może ciekawością, może brakiem męskiego wzorca w życiu, szesnastoletni Laser (Josh Hutcherson) namawia dwa lata starszą siostrę Joni (Mia Wasikowska), aby skontaktowali się z biologicznym ojcem. Nie wróży to nic dobrego.

Uspokójmy od razu, że wielkich tragedii nie będzie. Rozlewu krwi, dramatów. Mamy do czynienia z komedią rodzinną. Co z tego, że główna para to lesbijki. Zamieńmy je na heteroseksualny układ – problemy pozostają bez zmian. Zamieszanie, które w życiu rodziny wywołuje Paul (Mark Ruffalo), przynosi tyle ciekawych obserwacji, co śmiechu. Dochodzi do wielu tarć, a za te głównie odpowiedzialne są charaktery postaci oraz ich różne temperamenty. Pierwszy wynika oczywiście z seksualności. Dwie panie żyjące w związku i mężczyzna, który słynie z raczej frywolnego usposobienia i częstej zmiany partnerek. Paul zajmuje się ogrodami i lubi grzebać w ziemi. To mało spektakularne przy zawodzie Nic, która jest lekarzem. Ona ukończyła odpowiednie studia, dba o wykształcenie dzieci – on zakończył edukację wylatując z koledżu. Między tą parą nie ma mowy o porozumieniu. Co innego z dziećmi. Joni i Laser zaczynają coraz bardziej lubić tego faceta, odrobinę nierozgarniętego, ale na pewno o wielkim sercu. Podobnie Jules, która ciągle poszukuje swojego zawodu. Chce spróbować sił w ogrodnictwie i kształtowaniu krajobrazów. Paul na pewno pomoże. Partnetki przez to oddalają się od siebie coraz bardziej.

Oglądanie głównych bohaterów na ekranie to czysta przyjemność. Aktorzy stworzyli postaci z krwi i kości. Nie stało się to przypadkiem: scenariusz jest soczysty i wyrazisty, humor nakręcają zabawne riposty i celne puenty. Podobne komedie mogłaby czerpać z niego garściami.

Tą pogodną i zabawną komedię możemy obejrzeć w głównych brytyjskich kinach. Ciekawość każe zapytać, czy któryś z dystrybutorów w Polsce odważy się zaprezentować ten film poza festiwalami czy pokazami dla wybranych. Przecież opowieść o związku małżeńskim dwóch lesbijek, poddającemu się zapłodnieniu in-vitro, wychowującym parę zdrowych i szczęśliwych dzieci, nie jest po myśli „większości” w kraju nad Wisłą. Gdzie in-vitro równa się aborcja, a homoseksualizm to pedofilia i zboczenie. Najciekawsze, że film wytrąca wszystkie te niedorzeczne argumenty z ręki. Pozostaje komedią o perypetiach pewnej rodziny. I nic ponadto.

(Publikacja: Goniec Polski, paźdźiernik 2010)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: