The Company Men. W firmie

The Company Men
The Company Men

The Company Men

reż. John Wells

USA 2011

Najgorszy od czasu Wielkiej Depresji kryzys finansowy przetoczył się przez światowe gospodarki niczym czołg przez pole zboża. Zniszczył ogromny dorobek wielu, najczęściej zwykłych obywateli. Złamał niejedną karierę. Ludzie tracący domy, pracę, nadzieję to obrazki znane nie tylko z relacji w prasie, ale też zapewne z życia. Na reakcję filmowców nie trzeba było długo czekać. Oliver Stone zarzekał się, że zlinczuje chciwych finansistów w drugiej części „Wall Street”. Udało się to dopiero w nagrodzonym Oscarem dokumencie „Inside Job”. Analiza tego, jak doszło to finansowej katastrofy, robi ogromne wrażenie. Jednak zbyt wiele specjalistycznych informacji może nie przemówić do przeciętnego widza. Co w tej sytuacji sprawdza się najlepiej? Historia ludzi dotkniętych tym problemem. Fabularyzowana, ubrana w znane twarze. Nie tyle szukająca winnych krachu, ale pomagająca ofiarom uporać z jego skutkami. Idea „ku pokrzepieniu serc” pasuje do „The Company Men” jak ulał.

GMX to fikcyjna firma, którą twórcy filmu ukazali jako przykład giganta na glinianych nogach. W 2008 roku, kiedy wszystkie indeksy giełdowe pikują w dół, firma traci ogromne pieniądze. Rada zarządza reorganizację. Oznacza to tylko jedno – zwolnienia. Z pracą żegnają się nie tylko dobrzy i wierni pracownicy, ale także ci, którzy nic innego nie potrafią robić. Najlepszy sprzedawca Bobby Walker (Ben Affleck) musi pożegnać się z posadą za 160 tys. dolarów rocznie, polem golfowym, karnetem na mecze footballu. Być może także z domem, jeżeli nie znajdzie innej posady. A jest mu bardzo ciężko się pozbierać. Bobby nie może znieść świadomości, że Amerykański Sen pękł jak bańka mydlana.

W jeszcze gorszej sytuacji jest Phil Woodward (Chris Cooper), sześćdziesięcioletni dyrektor. Dla niego przekwalifikowanie się brzmi jak wyrok śmieci. On poświęcił GMX całe życie, wydawał się niezastąpiony. Nic podobnego. W dodatku żadna inne firma nie zatrudni wyliniałego lisa. Zamiast szukać możliwości Phil wybierze zapomnienie w postaci alkoholu.

Jest jeszcze biznesmen starej daty, Gene McClary (Tommy Lee Jones), który założył firmę razem z Jamesem Salingerem (Craig T. Nelson). Ten pierwszy widzi i czuje, że tak nie powinno się traktować pracowników. Oszczędności szukać powinno się gdzie indziej. Takie argumenty do tego drugiego nie trafiają. Korporację i jej zyski należy chronić kosztem najsłabszych.

Czy z tej sytuacji jest wyjście? Bobby ma wybór: praca albo czeluść bezrobocia. Jego szwagier Jack (Kevin Costner) oferuje mu posadę w swojej firmie budowlanej. „Znajdź konkretny zawód, przekuj swoją pasję w pracę, pewność siebie niech będzie twoją dewizą, a wszystko będzie OK” – zdają się mówić twórcy. Jakkolwiek prosto to brzmi i nieskomplikowanie zostało podane, wielu widzów zapewne długo czekało na takie słowa otuchy.

(Publikacja: Goniec Polski, marzec 2011)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: