The Adjustment Bureau. Władcy umysłów

The Adjustment Bureau
The Adjustment Bureau

The Adjustment Bureau

reż. George Nolfi

USA 2011

Kilka lat temu, po ogromnym sukcesie „Zmierzchu”, kina i telewizja zostały ogarnięte „wampiromanią”. Kto mógł, kręcił filmy o krwiożerczo-romantycznych bestiach, chcąc podczepić się pod modę i zgarnąć choć odrobinę płynących z niej pieniędzy. Kiedy w ubiegłym roku „Incepcja” rozniosła konkurencję w pył, można było spodziewać się podobnej reakcji. Podrobienie oryginalnego stylu filmu Nolana nie jest jednak tak proste, jak dodanie efektów 3D (ciągle obecna spuścizna po sukcesie „Avatara”). Dlatego punktem wyjścia musi być dobra historia. Aby wytrzymać porównanie, trzeba odpowiednio dobrać aktorów i nie przesadzić z efektami specjalnymi. Nie bez znaczenia jest promocja. Ciągłe odnoszenie się do „Incepcji” na pewno zwabi do kina tych, którzy chcieliby obejrzeć coś podobnego. Na pewno część publiczności będzie z „The Adjustment Bureau” pod tym względem zadowolona.

Za kanwę historii wzięto opowiadanie Philipa K. Dicka. Jeżeli sięgać po inspirację, to tylko od najlepszych. Teksty guru fantastyki mają to do siebie, że obok ekranizacji świetnych („Blade Runner” czy „Raport mniejszości”) generują również filmy co najmniej przeciętne („Next”, „Paycheck”). Scenarzysta i reżyser George Nolfi rozbudował wątek romantyczny, by sprostać oczekiwaniom Hollywood. Główny bohater, David Norris (Matt Damon), to ambitny młody polityk walczący o stołek w amerykańskim Senacie. Przypadkowe spotkanie z piękną tancerką Elise Sellas (Emily Blunt) odmienia jego życie. Kiedy on zdaje sobie sprawę, że pała do niej coraz poważniejszym uczuciem, znikąd pojawiają się tajniacy, którzy muszą dokonać pewnych zmian. Ta para nigdy nie powinna być razem. Panowie w garniturach (m.in. Terrence Stamp, John Slattery) pracują dla agencji czuwającej nad ludzkim Losem. Życie każdego człowieka musi przebiegać wyznaczoną ścieżką, każde odejście od normy musi zostać skorygowane. Dla dobra swojego oraz Elise, David powinien porzucić myśli o poznanej kobiecie i wieść żywot bez niej. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Nasz bohater, na przekór mało sympatycznym panom, podejmie walkę o kontrolę nad swoją ścieżką życia.

Warto wymienić mocne strony filmu. Otwarcie wbija w siedzenie i doskonale wprowadza nas w filmowy świat. Postacie nie mogły być chyba lepiej obsadzone. Matt Damon pokazuje tym razem bardzo romantyczne oblicze. Zgodnie z oczekiwaniami, Emily Blunt czaruje, a Terrence Stamp jest pociągającym, czarnym charakterem. Niemalże na równi z aktorami ważną rolę gra przepięknie sfilmowany Nowy Jork. Jest humor, napięcie, miłość. Nie zapominajmy jednak o mieliznach, na które wpłynęli twórcy. Fabuła jest dość wątła, ginie gdzieś pod serią efektownych pościgów. A od zakończenia można oczekiwać odrobinę więcej niż nagłego, wymyślnego rozwiązania.

(Publikacja: Goniec Polski, marzec 2011)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: