London River

London River
London River

London River

reż. Rachid Bouchareb

Wielka Brytania, Francja, Algieria 2009

Zamachy terrorystyczne Londynie w 2005 roku były wydarzeniem, które na zawsze zmieniło Wielką Brytanię. Ten chwalący się kosmopolityzmem kraj stał się ofiarą własnego systemu. Społeczeństwo było przerażone. Podróże w metrze i w autobusie przestały być bezpieczne. Pozostawiony bez uwagi bagaż mógł być bombą czekającą na eksplozję. Muzułmanie stali się podejrzanymi numer jeden. Wiele osób straciło przyjaciół i członków rodzin. Ci, którzy przeżyli to piekło, nie wsiadają do metra z taką samą beztroską. Ten dramat, na tyle międzynarodowy, co osobisty, nie doczekał się jeszcze filmu fabularnego. W końcu pojawił się „London River”. Wyreżyserowany przez Francuza algierskiego pochodzenia, skupia się nie na samym dramacie, ale na jego skutkach i rozgrywa się w scenerii po 7/7.

W centrum opowieści mamy dwie postaci, które pozornie nie łączy nic. Ona (Brenda Blethyn) jest matką, która przyjechała do Londynu z prowincji w poszukiwaniu swojej córki. Od dnia zamachów dziewczyna zaginęła. On (pochodzący z Mali aktor Sotigui Kouyate, za tą rolę otrzymał nagrodę na festiwalu filmowym w Berlinie), Muzułmanin z Afryki, przybył do stolicy Wielkiej Brytanii w celu odnalezienia swojego syna, którego nie widział latami. Po nim również ślad zaginął w tym samym czasie. Oboje przytłoczeni ogromem obcego miasta w akcie desperacji próbują uzyskać jakiekolwiek informacje. Ich drogi przetną się zupełnie niespodziewanie. Ich dzieci bowiem żyły ze sobą w związku. Mieszkali razem, oboje uczyli się arabskiego, chodzili do lokalnego meczetu. Dla wychowanej w duchu religii chrześcijańskim matki jest to zupełnie niezrozumiałe i podejrzane.

Blethyn i Koutaye tworzą parę skrajnych przeciwieństw. Ona histeryczka, głośna i wygadana. On – zamknięty w sobie, cichy i spokojny. Dodatkowo dzieli ich bariera językowa. Łączy ich miłość do ich dzieci oraz prawie irracjonalna próba poznania odpowiedzi na pytanie, co się z nimi stało. Taka sytuacja sprawia, że staną sobie bliżsi niż mogli przypuszczać.

„Lonon River” jest małym ludzkim dramatem, w którym najważniejsze są relacje i między bohaterami i ich uczucia. Jest to także film niezwykle poruszający, także przy swoich mankamentach. Można było bowiem zostawić odrobinę niedopowiedzenia, a odrzucenie politycznej poprawności dodałoby obrazowi więcej wyrazu. Twórcom udało się jednak fantastycznie dobrać głównych aktorów i to oni stanowią o sile filmu. Druga udana rzecz to wierny portret Londynu. Miasta skrajności, gdzie przepiękne miejsca kontrastują z największym slumsem. Gdzie różne kultury żyją obok siebie, czasem się drażniąc, czasem zupełnie nie zwracając na siebie uwagi. Także ze względu na ten aspekt warto temu filmowi poświęcić odrobinę czasu.

(Publikacja: Goniec Polski, lipiec 2010)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: