Buried. Pogrzebany

Buried
Buried

Buried

reż. Rodrigo Cortes

Hiszpania, Francja, USA 2010

Odczuwacie psychiczny dyskomfort przebywając w niedużych, zamkniętych pomieszczeniach? Wejście do windy uważacie za największą karę? Przestańcie czytać ten tekst już teraz. Tym bardziej nie ważcie się wybierać do kina na „Buried”. Ten dziewięćdziesięciominutowy teatr jednego aktora (Ryan Reynolds) to klaustrofobiczne przeżycie, które przypomina o magicznym działaniu srebrnego ekranu. Działaniu, które sprowadza się do jednego. Film przenosi nas do zupełnie innego świata. Czasem bez pamięci zanurzamy się w obrazy odległych, egzotycznych krajów i przeżywamy przygody międzynarodowego szpiega. Tym razem lądujemy sześć stóp pod ziemią w drewnianej skrzyni.

„Buried” kusi i ekscytuje już na długo przed zetknięciem się z samym filmem. Trailer wydaje się być jakąś pomyłką. Ciemny ekran, jakiś głos, jakiś szur, odgłos wybieranego numeru przez telefon komórkowy. Krótka rozmowa. Potem błysk światła i widzimy zarys sylwetki mężczyzny leżącego w czymś, co wygląda jak naprędce zbita skrzynia. Prawdopodobnie – jak sugeruje tytuł – zakopana pod ziemią. Jeżeli te kilkadziesiąt sekund zawładnęło waszą wyobraźnią, na film na pewno się wybierzecie, nie ważąc na konkluzje tego czy innych artykułów. Tylko na potwierdzenie wyjaśnijmy: akcja filmu nie wychodzi poza to jedno miejsce. Jak główny bohater tam się znalazł? Kim on jest? Te informacje otrzymujemy stopniowo, kiedy zakopany żywcem mężczyzna próbuje skontaktować się ze światem zewnętrznym. Zatem Paul jest kierowcą ciężarówki pracującym na kontrakcie w Iraku. „Brudna wojna” odbija się wszystkim, także zwykłym, cywilnym Amerykanom. Porwany i zakopany bóg jeden wie gdzie przez „bojowników o wolność” ma zapłacić okup, inaczej zginie. Dzwoniąc w kolejne miejsca Paul zderzy się z bezradnością, albo ze ślepą biurokracją („nie negocjujemy z terrorystami”). Czas płynie nieubłaganie, a zapas powietrza rzednie z każdym oddechem.

Reżyser Rodrigo Cortes postawił sobie zadanie piekielnie ambitne. Zagospodarować cały film jednym aktorem, w dodatku ograniczonym ruchowo i marnie oświetlonym. Na szczęście z pomocą operatora udało się z tego zrobić prawdziwy majstersztyk, daleki od zmęczenia czy nudy. Idealnie puentująca kolejne etapy akcji (a jednak!) kamera wykonuje kawał dobrej roboty, tworząc klaustrofobiczny nastrój obrazu. Spędzenie półtorej godziny na fotelu będzie dla widza tak samo niekomfortowe, jak ten sam czas spędzony w skrzyni przez Paula. W czasie seansu możecie poczuć duszność. Fotel zrobi się ciasny i piekielnie niewygodny. Warto zabrać ze sobą butelkę wody. Zapalniczka może okazać się przydatna, na wypadek gdyby zrobiło się zbyt ciemno. I najważniejsze: proszę nie zapomnieć o naładowaniu telefonu komórkowego. Ten może okazać się bezcenny.

(Publikacja: Goniec Polski, październik 2010)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: