Biutiful

Biutiful
Biutiful

Biutiful

reż. Alejandro Gonzalez Inarritu

Hiszpania, Meksyk 2010

Barcelona to przepiękne, utkane zabytkami miasto, po którego ulicach spacerują piękni i szczęśliwi ludzie. Idealna wizja tego miejsca została dodatkowo zaczarowana przez Woody Allena, który osadził tam akcję jednego ze swoich filmów. Urokliwi aktorzy, atmosfera twórczej, seksualnej frywolności. Javier Bardem uwodził w „Vicky, Christina, Barcelona” kobiety na ekranie, ale i wśród widzów. Inarritu, reżyser znany z surowego realizmu, jakby na złość chciał ten obraz odczarować. Zarówno aktora, jak i miasta. W rezultacie naszym oczom ukazuje się Barcelona, jakiej nie poznamy korzystając z przewodników. Już bliżej jej upadłej metropolii z kart książek Carlosa Luisa Zafona. To miasto pulsujące wewnętrznym, brudnym życiem, ze zniszczonymi bohaterami, śmiercią czającą się za każdym rogiem, biedą i rozpaczą. Konia z rzędem temu, kto skusi się na zaprezentowanie bardziej ponurej wersji stolicy Katalonii.

Bardem wędruje ulicami Barcelony jako Uxbal, szemrany biznesmen funkcjonujący na granicy prawa. Bohater zarządza grupą nielegalnych imigrantów z Afryki, którzy sprzedają na ulicach podrobione torebki znanych projektantów (widok jakże znajomy z ulic większych miast Włoch czy Hiszpanii). Funkcjonuje jako pośrednik pomiędzy przygotowującymi owe produkty Chińczykami, a wystawianymi na wszelkie niedogodności sprzedawcami. Uxbal dba o swoich pracowników, płacąc łapówki policji, chroniąc przed aresztowaniami czy deportacją. Ale ta troska nie ma wiele wspólnego z bezinteresowną dobrocią, to czysty interes. Całe to ryzyko i wyrzeczenia i tak nie dają wystarczających pieniędzy, by żyć godnie. Ani jemu, ani jego dzieciom. Uxbal ma syna i córkę i nie ma czasu się nimi zajmować, robi to za niego młoda Chinka. Matka dzieci, Marabra (Marciel Alvarez) nie jest psychicznie zdolna to opieki nad nimi. Dzieci nie mają nawet dziadków. A ktoś będzie musiał się o nie zatroszczyć. U Uxbala zostaje zdiagnozowany rak prostaty w zaawansowanej formie. Pozostało mu kilka miesięcy życia.

Reżyser w typowy dla siebie sposób buduje związki między postaciami. Ludzi uzależnionych od siebie, nieszczęśliwych, niemogących wyrwać się z zaklętego kręgu. Inarritu zrezygnował z charakterystycznego, nielinearnego opowiadania historii, które znamy z „21 gramów” czy „Babel”. Pozostał jednak wierny magicznemu realizmowi. Ten upodlony świat okrasza szczyptą nadnaturalności. Uxbal potrafi komunikować się ze zmarłymi. Nie jest to romantyczny dar, który można wykorzystać i wzbogacić się, czy choćby pomóc innym. To kolejny ciężar dla i tak styranego życiem człowieka.

„Biutiful” niewiele ma wspólnego z pięknem. To film trudny, mało optymistyczny, ale mimo wszytko intrygujący i zostający w pamięci. Jeżeli coś powinno zachęcić do zobaczenia go, to wybitna rola Bardema.

(Publikacja: Goniec Polski, styczeń 2011)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: