The Losers. Drużyna potępionych

The Losers
The Losers

The Losers

reż. Sylvain White

USA 2010

Świat bohaterów komiksów rządzi się swoimi prawami. Z góry wiemy, kto jest dobry, a kto zły. Bohaterowie nie troszczą się zbytnio o sprawy finansowe. Pieniądze są i zdają się nie kończyć. A kiedy przychodzi do zemsty lub odwetu, wynik może być tylko jeden. Grupa zaprawionych w boju bohaterów poradzi sobie z każdym. Tyle jeśli chodzi o ogólniki, do których postanowili zastosować się twórcy „The Losers”, filmu opartego na komiksie. Nie ma przecież sensu niepotrzebnie kombinować, skoro chodzi tylko i wyłącznie o rozrywkę. Jak na przykład w scenie, kiedy bohaterka uwodzi szefa grupy, chcąc go przekonać, że jest jego sojuszniczką. Oboje w miłosnych uściskach, wymieniając kolejne ciosy, demolują pokój i podpalają hotel. Spotkanie jest przypieczętowaniem sojuszu. Nie ma wątpliwości, że w tym umownym świecie wszytko jest możliwe.

Tytułowa drużyna agentów/żołnierzy od zadań specjalnych nie zawsze była taka „przegrana”. Działali na zlecenie oficjalnej agencji rządowej, ale do momentu, kiedy nie zostali wystawieni do wiatru przez tajemniczego Maxa (Jason Patric). Prosta akcja, która miała zakończyć się wysłaniem w kosmos (za pomocą materiałów wybuchowych) szefa boliwijskiej mafii, zaowocowała rzezią niewinnych dzieci. Drużyna, ponieważ odmówiła wykonania zadania, ma zostać wyeliminowana. Sami mianują się „loserami” i zastanawiają się, jak zemścić się na Maxie. Pewnie zachodziliby w głowę bez końca, gdyby nie Aisha (Zoe Saldana, tym razem bez „avatarowskiego” niebieskiego kostiumu). To ona daje im propozycję, by dorwać wspólnego wroga. Ona organizuje ich powrót do USA i odwet na każdym froncie. Clay (Jeffrey Dean Morgan) to przywódca. Roque (Idris Elba) specjalizuje się w materiałach wybuchowych. Jensen (Chris Evans) wie wszystko o najnowszych technologicznych gadżetach. Pooch (Columbus Short) to ekspert od transportu i broni ciężkiej. Jest jeszcze Cougar (Oscar Jaenada) – on mógłby spokojnie uczyć Tomka Sikorę strzelać bez pudła, bo jest wyśmienitym snajperem. Aisha też nie jest w tym towarzystwie ułomkiem. Jej zdolności walki wręcz przyprawiają o wypieki na twarzy niejednego maczo. Taka drużyna nie ma sobie równych. Nawet jeśli główny złoczyńca dysponuje bronią masowego rażenia.

Film od początku nie ukrywa, że zrobiony został głównie po to, by bawić widza. Robi to w dobrym stylu, z dowcipem, bez zbędnych dłużyzn, głupkowatych dialogów czy niepotrzebnego patosu. Aktorzy dają z siebie wszystko, będąc jednocześnie na dość dużym luzie. Najlepiej wypada Jason Patric w roli czarnego charakteru, bawiąc się swoją postacią. Dobrze wykonanemu zadaniu brakuje tylko jakiejś iskry oryginalności, może lepszego scenariusza, by dostać się do panteonu najlepszych ekranizacji komiksów. Ale nie każdy musi być przecież Batmanem.

(Publikacja: Goniec Polski, maj 2010)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: