Green Zone

Green Zone
Green Zone

Green Zone

reż. Paul Greengrass

Wielka Brytania, USA 2010

Rok 2003. Prezydent George W. Bush prowadzi wojska koalicji na Irak. Główny cel to odnalezienie rzekomo skrywanej przez Saddama broni masowego rażenia. Opinia publiczna Zachodu została przekonana do słuszności tej decyzji. Bo przecież Husajn nuklearne rakiety mieć musi, skoro tak mówią wszechwiedzące agencje wywiadowcze. CIA, FBI, WSI czy jak je zwał. Zatem rozpoczynają się poszukiwania. Pierwsza lokacja – pustka. Druga lokacja – w magazynach zalegają zasuszone odpady gołębie. Kolejne miejsce – to samo. Inteligentny człowiek zaczyna pytać: gdzie są rakiety, gdzie uran? Kto pyta, nie błądzi – mówi stare porzekadło. Ale kto zadaje za dużo pytań, zaczyna być niewygodny. Dla tego, komu kłamstwo służy jakimś celom.

Osobą która zadaje za dużo pytań i najwidoczniej za dużo myśli, jest chorąży armii amerykańskiej Roy Miller (Matt Damon). To on szuka broni w miejscach wskazanych przez dowództwo. I jakoś nic nie chce się poskładać w całość. Twardogłowy szef wywiadu Poundstone (Greg Kinnear) uparcie twierdzi, że wiedza o broni masowego rażenie czerpana była z pierwszej ręki od tajnego informatora. Pisał nawet o tym prestiżowy Wall Street Journal. Jego dziennikarka Lawrie Dayne (Amy Adams) nie zdradzi kim był tajemniczy „Magellan” podający jej informacje. Miller wyruszy na krucjatę w poszukiwaniu prawdy. Bo czy warto ryzykować życie ludzi – a w akcjach giną jego żołnierze – skoro nie ma o co walczyć? Jedyną osobą, która będzie go wspierała, będzie znający Bliski Wschód jak własną kieszeń agent CIA Martin Brown (Brendan Gleeson). Cyniczny i szczery do bólu, okaże się też bardzo pomocny. I on dostrzegając idealizm i patriotyzm chorążego, przestrzega go też przed zbytnią naiwnością. Ponieważ wie, że dobrze zaplanowane kłamstwo trzeba chronić przed demistyfikacją za wszelką cenę.

Paul Greengrass i Matt Damon niemal nie rozstali się ze sobą po „Ultimatum Bourna”. „Green Zone” powstawała trzy lata, luźno oparta na książce Rajiva Chandrasekarana, opisującej pełen paradoksów pobyt wojsk amerykańskich w Bagdadzie. Brytyjski reżyser kolejny raz wziął na warsztat interesujący, kontrowersyjny temat i wrzucił widza w sam środek akcji. Trzęsąca się kamera i szybki montaż sprawiają, że jesteśmy w oku cyklonu. Matt Damon znów udowodnił, że nie ma sobie równych, jeżeli chodzi o łączenie ognia i wody. Jego postać to „myślący bohater kina akcji”, w odróżnieniu od mięśniaków siejących bezładny chaos i śmierć na ekranie.

Film Greengrassa ociera się niemal o dokument, ale twórcy odżegnują się od tego stwierdzenia jak mogą. Pewne fakty i osoby jednak nietrudno skojarzyć z rzeczywistymi odpowiednikami. Jedno jest pewne: prawda czy fikcja, filmowcy zafundowali nam klasowe, inteligentne i trzymające w napięciu kino.

(Publikacja: Goniec Polski, marzec 2010)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: