Cannes 2014: Goodbye To Language 3D

20140521-231730-83850177.jpg

Stary mistrz, jeden z współtwórców Nowej Fali, z osiemdziesiątką na karku, ciągle ma ochotę kręcić filmy. Jean-Luc Godard zawsze czuł, że konwencje klasycznego opowiadania go tylko ograniczają, nie bał się eksperymentować od swojego debiutu. Dziś nie ma już nic nikomu do udowodnienia. Robi na co tylko ma ochotę. W 3D, z kamęrą cyfrową, cytując ulubionych pisarzy, kręcąc psa. Taki właśnie jest ‚Goodbye To Language’.
Trudno interpretować jednoznacznie wybuchową mieszankę tego, co dzieje się na ekranie. Są skrawki różnych opowieści, różnych myśli. Para – głównie nago – prowadząca dialogi o literaturze, sztuce, związku (nawet na toalecie). Aktorzy odgrywający pobyt Mary Shelley w Genewie, gdy pisała ‚Frankensteina’. Mnóstwo ujęć psa, z nosem i merdającym ogonem w 3D. Ludzie wymieniający się iPhonami, wymieniająca się książkami. Urywki starych filmów, kroniki z Hitlerem. Do tego narracja z offu w postaci fragmentów powieści i dzieł filozoficznych, czytana przez aktorów i samego reżysera. Godard od ‚Do utraty tchu’ nie bał się rozsadzać od wewnątrz ograniczeń kina i w tym filmie-eseju posuwa się o kolejny krok w stronę kontrolowanej anarchii. Robi to z wykorzystaniem techniki 3D, czyniąc całą zabawę jeszcze bardziej, hmm, wielowymiarową. Najciekawszym wykorzystaniem tego efektu jest scena, w której bohateka opuszcza kadr, a za chwilę innej ujęcie kamery nakłada się z tym pierwszym i widzimy ujęcie bez niej i z nią stojącą kilka metrów dalej. Efekt znika kiedy kobieta wraca do poprzedniego kadru. To wywołało żywiołową reakcję podczas seansu w Cannes, nie mówiąc o owacji na koniec projekcji.
Gdzieś w tym wszystkim da się pewnie doszukać jakich sensów, o kryzysie cywilizacji, wszechobecnej technologii ogłupiającej człowieka (‚Nie musisz tego wyszukiwać w Google, to Molier’ mówi jeden z bohaterów), pretensjonalności analizy dzieł sztuki (wypowiadanej z pozycji siedzącej na toalecie, z efektami dzwiękowymi). A tak w głębi duszy wiem, że Jean-Luc uwielbia prowokować, bo zdaje sobie sprawę z tego, że nikomu innemu nie uszłoby zrobienie takiego filmu na sucho. Ba, nie ma mowy o pokazaniu na najbardziej prestiżowym festiwalu, tym bardziej w konkursie głównym. A tak jest i w Cannes, i w konkursie, a właściwie tylko jego film. On sam, dla świętego spokoju, uciekł z Lazurowego Wybrzeża, niczym pies ochoczo wbiegający do lasu w ostatnim ujęciu jego filmu. Złapcie mnie, jeżeli potraficie!

Goodbye To Language
Reż. Jean Luc Godard

Ocena: 3 merdnięcia ogonem i 4 psie nosy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: