Para na życie

Away We Go
Away We Go

To dość duża niespodzianka, że za tym filmem stoi Sam Mendes. Twórca Oscarowego „American Beauty” i elektryzującego pojedynku aktorskiego Winslet – DiCaprio w „Revolutionary Road”. Zaskoczenie jest o tyle zasadne, że „Away We Go” to film zupełnie inny. Nie ma w nim wielkiego konfliktu, podskórnie drzemiącego w bohaterach. Brakuje kłamstw, sekretów, zdrady, niezadowolenia z życia. Gorycz nie wyziera z każdego wypowiedzianego słowa. Reżyser jakby pozbył się wszelkich złych demonów, zastąpił je zupełnie innymi uczuciami i stworzył niezwykle sympatyczny i ciepły film. Obok wyśmienitego „500 Days of Summer” to jeden z najlepszych niezależnych obrazów ostatnich miesięcy.

Para głównych bohaterów nie przypomina w niczym znanych z innych filmów postaci. Są po trzydziestce, uroda nie jest ich najmocniejszą stroną, ale są finansowo niezależni, pracują w wolnych, twórczych zawodach, są wyedukowani i – co najważniejsze – szczęśliwi w związku. Burt (John Krasinski) i Verona (Maya Rudolph) prowadzą odrobinę studencki tryb życia, ale to ma się zmienić – spodziewają się bowiem dziecka. Mieszkają niedaleko domu rodziców, jednak nie na długo, bo ci postanawiają zmienić powietrze i przenoszą się do Belgii. Natomiast oczekująca potomka para zastanawia się nad właściwym miejscem dla wychowania ich pociechy. Postanawiają sprawdzić to na własnej skórze i wyruszają w podróż po Stanach Zjednoczonych, odwiedzając swoich starych znajomych. W ten sposób przez ekran przetacza się parada groteskowych postaci. Mieszkająca w Phoenix Lily (Allison Janney), na co dzień alkoholiczka, wydaje się żartować i kpić ze wszystkiego, a sarkazm jest dla niej najlepszą metodą wychowawczą, ku przerażeniu dzieci i męża. Natomiast żyjąca w Madison Ellen (Maggie Gyllenhaal) to najlepszy przykład ślepej wyznawczyni sekciarskich zasad New Age. Czasem wydaje się, że te postacie są tak przerysowane, że aż nierealne. Na tle tego zwariowanego korowodu Burt i Verona wyglądają zwyczajnie. Ta „zwyczajność” to szczęście i zrozumienie, dzięki któremu tworzą bardzo harmonijny związek. I skoro sami tworzą idealną enklawę, nieważne gdzie, stworzą odpowiednią atmosferę dla dziecka.

Niezwykle trudno prowadzi się akcję właściwie bez żadnych dynamicznych wydarzeń. W tym filmie czas wydaje się płynąć naturalnie i niespiesznie, nie ma dramatycznych zmian, zawirowań w fabule. To oparta na świetnych aktorach opowieść o przeciętnych ludziach, którzy noszą w sobie wiele piękna. Nie jest to film, który będzie ubiegał się o wielkie nagrody, ale z którym należy się koniecznie zapoznać, aby wyjść z kina z wielkim uśmiechem na twarzy. A najbardziej wzruszająca scena? On i ona leżą na trampolinie i rozmawiają. To tego typu kino.

(Publikacja: Goniec Polski, wrzesień 2009)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: