Invictus – Niepokonany

Invictus

Morgan Freeman przymierzany był do roli prezydenta Nelsona Mandeli co najmniej od dziesięciu lat. Projekt odkładano jednak, czekając na właściwy scenariusz. Gdy w końcu taki się znalazł, trafił w nieprzypadkowe ręce. Osiemdziesięcioletni Clint Eastwood przez ostatnią dekadę dorobił się etykietki „spóźnionego klasyka”, raz po raz czarując publiczność, krytyków i zgarniając kolejne Oscary („Million Dollar Baby”, „Grand Torino”). Do tego duetu dołóżmy Matta Damona, który przeżywa szczyt swojej kariery aktorskiej. Nobliwy temat, profesjonaliści u sterów – wynik powinien być powalający. Może nie do końca taki jest, ale filmowi daleko od wyświechtanych biograficznych produkcji.

„Invictus” (słowo z łaciny znaczy „niepokonany”) skupia się na krótkim, ale przełomowym okresie życia Mandeli. W 1990 roku zostaje zwolniony z więzienia na Robben Island i staje na czele zalegalizowanej partii ANC, która cztery lata później wygrywa wolne wybory. Zostaje pierwszym czarnoskórym prezydentem w historii RPA i rozpoczyna stopniową naprawę kraju. Do pokonania jest wiele problemów, od skrajnej biedy czarnych po nasilające się akty przemocy. Ale oczkiem w głowie Nelsona staje się rugby i narodowa drużyna tego kraju. Złożony prawie wyłącznie z białych zawodników – poza jednym wyjątkiem – zespół jest dla przeciętnych czarnoskórych obywateli znienawidzonym przejawem apartheidu. Dla afrykanerów to powód do dumy. Może nie do końca, bo zespół spisuje się bardzo słabo, a w następnym roku czekają go mistrzostwa świata, które, odbywać się będą właśnie w RPA. Dla Mandeli jest to doskonała okazja, aby w imię sportu zjednoczyć naród pod sztandarem wspólnego sukcesu. Dlatego zwraca się do kapitana drużyny, Francois Piennara (Damon), zlecając mu specjalną misję. Zespół nie tylko ciężko trenuje, ale też podróżuje po kraju, aby obalać stereotypy i zbliżać ludzi różnych ras.

Ta nietypowa biografia zostawia otwarte drzwi dla innych filmów, które powstać mogą o Mandeli. Okres więzienia jest pokazany w krótkiej, ale znaczącej retrospekcji. Problemy rodzinne i upodobanie prezydenta do kobiet zostało tylko zasygnalizowane. Trudno jednak wyobrazić sobie afrykańskiego przywódcę zagranego przez kogoś innego. Morgan Freeman dosłownie przeistoczył się w swoją postać. Matt Damon dotrzymuje mu kroku, swoją umięśnioną sylwetką i południowoafrykańskim akcentem niemalże wymazuje z pamięci widza poprzednie role. Całość została zgrabnie złożona w całość przez Eastwooda. Mariaż biografii z filmem sportowym okazał się udany. Napięcie, mimo przewidywalności akcji, nie słabnie ani na chwilę. Jednego, czego zabrakło produkcji, to osobistego tonu. Powstał film łatwy do podziwiania, ale trudniej z wyznaniem mu miłości.

(Publikacja: Goniec Polski, luty 2010)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: