I wszystko lśni

Sunshine Cleaning

Sprzątanie nie wydaje się być dochodowym biznesem. Ale jednak! Jak przekonuje „Sunshine Cleaning”, można nieźle zarobić doprowadzając do porządku miejsca zbrodni. Przy okazji dowiedzieć się można wiele o życiu.. Twórcy nominowanego do Oscara „Little Miss Sunshine” proponują kolejny film opowiadający o prostych ludziach, ich pragnieniach i marzeniach skonfrontowanych ze skomplikowaną rzeczywistością.

Choć słońce w tytule sugeruje radość, to jest go w filmie nie za wiele, szczególnie na początku. Para głównych bohaterek, siostry Rose (Amy Adams) i Norah (Emily Blunt) próbują ułożyć sobie życie. Rose wychowuje syna, który został wyrzucony ze szkoły. Samotną matkę niestety nie stać na prywatną placówkę. Kobieta ma problemy z pracą, sprzątnie nie przynosi dużych zysków. Na koniec dorzućmy nie mający przyszłości romans z licealną miłością, ojcem jej dziecka, który poślubił inną i jest policjantem. To on zresztą proponuje swojej kochance „lukratywny” biznes ze sprzątaniem. Partnerką w tym interesie jest Norah, która jest zupełnie innym typem osobowości niż jej siostra. Rose to pracowita idealistka marząca o własnym, dochodowym interesie i o tym, że jej kochanek będzie kiedyś jej mężem. Jej siostra to obibok, wiecznie upalona, wywracająca oczami, brutalnie komentująca wydarzenia, opowiadająca siostrzeńcowi straszne historie zamiast bajek. Norah zajmują się ojcem (Alan Arkin), sympatycznym staruszkiem, który potrafi dowcipnie spuentować każdą sytuację. Nad rodzeństwem jak cień wisi samobójcza śmierć matki, powracająca w najzwyklejszych rozmowach. I właśnie obcowanie ze śmiercią w pracy pozwala wyzwolić w głównych bohaterkach emocje związane z tym wydarzeniem. Jak nietrudno się domyśleć, przyjdzie taki moment, że trzeba będzie zagrać w otwarte karty i powiedzieć co tak naprawdę leży na sercu.

Problemem tego filmu jest brak jedności gatunkowej. „Sunshine Cleaning”, wzorując się na innych, niezależnych produkcjach, próbuje być wszystkim po trochu. Czarna komedia (szczególnie sceny sprzątania) wraz staje się tragedią, po czym przechodzi w melodramat, a wszystko zmierza do romantycznego happy endu. W scenariuszu zabrakło głównej osi, która scalała by film. Przez to w połowie zapominamy tak naprawdę co jest sednem opowieści, bo fabuła ucieka w poboczne wątki. Na szczęście mamy do czynienia z przypadkiem produkcji, w której aktorstwo ratuje mizerną całość. Wyróżnić należy znakomitą Amy Adams tworzącą postać, od której nie sposób oderwać oczu. Pozostali aktorzy też spisują się świetnie, niezależnie czy są na pierwszym planie (Blunt, Arkin), czy pojawiają się epizodycznie (Clifton Collins Jr. jako sprzedawca środków czystości). Szkoda tylko, że wszyscy nie spotkali się w lepszym filmie.

(Publikacja: Goniec Polski, czerwiec 2009)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: