Zapowiedź

Obawiam się, że Nicolas Cage nigdy nie pozbędzie się wizerunku, który przylgnął do niego po kilkunastu latach na ekranie. Zmęczona twarz i smutne, psie oczęta aż proszą się, aby obsadzać go w rolach przegranych, zapijaczonych intelektualistów. I tak dzieje się też w tym filmie, przynajmniej na początku, i – o dziwo – Cage radzi sobie z tym całkiem dobrze. Ale kiedy „Knowing” przeradza się w sztampową mieszankę kina akcji i science-fiction, już nie jest tak kolorowo. Nicolas przecież nie jest typem faceta ratującego świat przed zagładą.

Zacznijmy jednak od fabuły. Cage gra naukowca, topiącego smutki w alkoholu po stracie żony (zginęła w pożarze hotelu). W szkole podstawowej, do której uczęszcza jego syn, odkopano „kapsułę czasu” – zostawioną przez dzieci pięćdziesiąt lat temu pamiątkę z rysunkami z wizjami przyszłości. Kiedy większość dzieciaków przynosi do domu obrazki robotów i statków kosmicznych, syn naszego bohatera wraca z kartką zabazgraną jakimiś szeregami cyfr. Bystry umysł profesora, nasączony niezastąpioną whiskey, odkrywa w tych na pozór chaotycznych liczbach pewien wzór. Każdy z nich to zapis katastrof, które zdarzyły się w ciągu ostatnich lat. I są jeszcze trzy, które mają się dopiero wydarzyć. Naukowiec postanawia odnaleźć autora tych przepowiedni. Okazuje się, że dziewczynka, która spisała te zaszyfrowane wiadomości, już nie żyje. Jest za to jej córka i do niej zwraca się profesor, który zarazem chce owym katastrofom zapobiec. A w międzyczasie jego syna nawiedza tajemniczy, milczący blondyn w czarnym prochowcu.

W tym momencie „Knowing” z klimatycznego thrillera science-fiction przemienia się w kino katastroficzne. Nasz bohater bardzo chce zmienić przyszłość, ale nie może. Ale dzięki jego wiedzy jesteśmy przynajmniej świadkami spektakularnych tragedii, łącznie z płonącymi ludźmi biegnącymi w stronę kamery. Bezradnie szamoczący się z miejsca na miejsce Cage dostąpi jeszcze jednego, przepowiedzianego zdarzenia. I tu nadchodzi trzecia, najsłabsza część filmu. Po tajemniczym prologu, nasyconym wydarzeniami i efektami specjalnymi rozwinięciu czekamy na satysfakcjonujące i logiczne zakończenie. Nic z tego. To, co proponują nam reżyser i scenarzysta, zdaje się być finałem z zupełnie innego filmu. Nieszczęśliwa mieszanka biblijnej retoryki z „Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia” woła wprost o pomstę do nieba.

Odtwarzanie wkoło tych samych postaci nie wydaje się być największym zagrożeniem dla kariery Cage’a. Tutaj przecież udowodnił, że ze swojej słabości może uczynić atut. Najgorsze jest to, że aktor angażuje się w kolejne mizerne produkcje. Chyba, że kwota wpływająca na konto jest dla niego wystarczającą motywacją, aby nie czytać scenariusza.

(Publikacja: Goniec Polski, marzec 2009)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: