Wrota do piekieł

Młodsi widzowie, kojarzący Sama Raimi głównie jako reżysera ekranizacji komiksów o „Spidermanie”, zapewne nie znają jego filmowego pochodzenia. Przecież realizacji tak wysokobudżetowej produkcji nie powierza się amatorowi. Raimi zaistniał w latach osiemdziesiątych realizując kultową już trylogię horrorów „Evil Dead”. Za oryginalne podejście do gatunku, łącząc grozę z poczuciem humoru, reżyser stał się ulubieńcem fanów horrorów. Ale aż 16 lat kazał czekać na kolejną produkcję w tym stylu. I jak się okazuje, twórca „Armii ciemności” nie zapomniał o swoich korzeniach. Amerykańskie filmy grozy skupiały się w ostatnich latach albo na nowych wersjach japońskich horrorów, albo na niekończących się mutacjach tych samych historii („Piła”, „Teksańska masakra piłą mechaniczną”). Stary mistrz zaprezentował znowu coś, na czym może wzorować się kolejne pokolenie reżyserów.

Historia jest bardzo staroświecka i przypomina bajki opowiadane na dobranoc niegrzecznym dzieciom. Początek ma miejsce w Pasadenie w roku 1969, gdzie młody chłopak kradnie cygance bransoletkę. To zdarzenie ma przerażające konsekwencje i doskonale wprowadza nas w zasadniczą część filmu, która rozgrywa się współcześnie. Christine Brown (Alison Lohman) jest pracownicą banku, zajmującą się pożyczkami. Ponieważ dziewczyna pragnie piąć się po szczeblach kariery, jej szef każe jej jeszcze bardziej przykręcić śrubę klientom. I kiedy ta z gruntu miła niewiasta odmawia przyznania kredytu cygance, pannie Ganush (Lorna Raver), wydarzyć się może tylko najgorsze. Biedna Christine nie czytała chyba za młodu bajek, nie słyszała o rzucających klątwach cygankach mówiących z ciężkim, wschodnioeuropejskim akcencie. Nie wie, że z nimi nie warto zadzierać. Zatem klątwa zostaje rzucona i dziewczyna cierpi, i to bardzo. Rzucana o sufit, bryzgająca krwią, wymiotująca krwią i w końcu ciągnięta do piekła przez demona – Lamię.

Nastrój filmu jest perfekcyjnie skonstruowany i nigdy nie ma chwili nudy. Sceny grozy i napięcie przeplatana są czarnym, czasami absurdalnym humorem. W świecie Raimiego wszystko może się zdarzyć, a co najważniejsze, przerażające momenty zdarzają się w najbardziej niespodziewanych chwilach. Jeżeli spodziewacie się tanich chwytów z wyłaniającym się czymś z ciemności, możecie być pozytywnie rozczarowani. Reżyser usypia naszą czujność dowcipem, po czym straszy, udaje rozluźnienie po czym straszy jeszcze bardziej. Niezwykle udała mu się obsada: Alison Lohman pasuje wręcz idealnie do swojej postaci, w dodatku gra znakomicie. Na długo pozostanie w głowie, powodując głównie koszmary, przerażająca postać cyganki.

Fani gatunku nie będą zawiedzeni. Miłośnicy talentu Raimiego tym bardziej. A wszyscy widzowie na pewno będą porządnie wystraszeni.

(Goniec Polski, czerwiec 2009)

Jedna myśl na temat “Wrota do piekieł

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: