Star Trek

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że pomysły na „Star Trek” się wyczerpały. Po dziesięciu filmach fabularnych, siedmiu seriach seriali telewizyjnych, studnia wyglądała na pustą. Aż na horyzoncie pojawił się J.J. Abrams. Wziął łopatę w ręce, zakasał w rękawy i znów zapachniało pieniędzmi. To przecież ten człowiek zmienił oblicze telewizji poprzez serial „Lost: Zagubieni”. On też maczał palce w takich przebojach jak „Alias”, „Armageddon”, „Mission: Impossible III” i „Cloverfield”. I wie jak „to się robi” w tym biznesie. Bierze się najbardziej kultowe elementy, odświeża współczesnymi twarzami, efektami specjalnymi i nowoczesnym wyglądem, wprawia się w niemalże epileptyczny ruch i gotowe! Mamy kino ponadpokoleniowe, które obejrzy tata, bo pamięta kultową serię z lat 60., obejrzy też i zagapiony w iPhona młodzieniec, bo nagle „Star Trek” znowu jest cool.

Film Abramsa jest prequelem do pierwszej serii telewizyjnej, w której w role kapitana Kirka i Spocka wcielili się William Shatner i Leonard Nimoy. Kirk jest synem admirała Gwiezdnej Floty, urodzonym w momencie, kiedy jego ojciec ginie walcząc z wrogiem. Jego trudne dzieciństwo zestawione jest z równie trudnym okresem dojrzewania Spocka, którego mieszane, ziemsko-wolkańskie pochodzenie jest powodem do stresów i kłopotów. W końcu te dwie osoby spotkają się w Akademii Gwiezdnej Floty, gdzie przejdą szkolenie, by stworzyć człon załogi powstającego U.S.S. Enterprise. Obok Kirka (Chris Pine) i Spocka (Zachary Quinto) na pokładzie znajdą się dr McCoy (Karl Urban), Uhura (Zoe Saldana), pochodzący z Azji Sulu (John Cho) oraz Rosjanin Chekov (Anton Yelchin). W drugiej części filmu do załogi dołączy też złota rączka Scotty (Simon Pegg), wnosząc jakże niezbędny angielski humor do całej sytuacji. Podczas dziewiczego rejsu załoga będzie musiała zmierzyć się Romulanami, dowodzonymi przez Nero (Eric Bana), który chce zniszczyć planety należące do Federacji, od Wolkana i Ziemi poczynając. Ponieważ dowodzący statkiem Enterprise kapitan Pike zostaje pojmany przez wroga, dowództwo przejmuje Kirk. I razem ze swoją załogą toczyć będzie walkę o przetrwanie rodzaju ludzkiego oraz o jedność Federacji.

Akcja filmu mknie do przodu niczym dobrze naoliwiona maszyna, zmiana biegów jest dość częsta, ale bardzo płynna. Spece od efektów specjalnych znów przeszli samych siebie, podnosząc następnym filmowcom poprzeczkę jeszcze wyżej. „Star Trek” zadowoli starszych fanów, którzy poczują się na odświeżonym i odmłodzonym pokładzie Enterprise niczym w domu. Młodym przypadnie do gustu zapierająca dech w piersiach jazda bez trzymanki przez dwie godziny, którą serwują nam na ekranie. A fani filmów „z ambicjami”? Cóż, „Star Trek” to tylko masowa rozrywka. Za to na bardzo przyzwoitym poziomie.

(Publikacja: Goniec Polski, maj 2009)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: