Religulous. Wiara czyni czuba

Oczyma wyobraźni już widzę zastępy zwolenniczek „toruńskiej rozgłośni radiowej” domagające się zakazu wyświetlania tego filmu w Polsce. Niemalże słyszę dziesiątki komentarzy osób duchownych i krytyków filmowych, dyskutujących o prawie artystów do wygłaszania swoich poglądów. Gorąca, narodowa debata, przetaczająca się przez media zapewni temu filmowi większą reklamę, niż na nią zasługuje. Tutaj, w Wielkiej Brytanii, kraju z gruntu świeckim, w którym władze Kościoła (jakiegokolwiek) nie mają znaczącego wpływu na życie publiczne, nic takiego się nie stanie.

„Religulous” to zbitka słowna, łącząca „religion” (religia) i „ridiculous” (śmieszny, absurdalny). Tytuł zaproponowany został przez Billa Mahera, scenarzystę i głównego narratora tego dokumentu. Ten popularny w Stanach Zjednoczonych komik i prezenter rozrywkowych programów telewizyjnych znany jest z dość krytycznego podejścia do religii. W swoim kinowym projekcie zjednoczył siły z reżyserem „Borata”. Można być zatem pewnym, że żadna świętość nie zostanie poszanowana, a bycie kontrowersyjnym to jedna z najlepszych strategii marketingowych.

Dokument najczęściej sugeruje, że mamy do czynienia z poważnym, udowadniającym pewną tezę przedsięwzięciem. Nie w tym przypadku. Teza twórców brzmi: religia jest śmieszna, a przedstawianie dowodów na to nie ma nic wspólnego z nudnym, naukowych wykładem. Maher jest niezwykle błyskotliwym i zręcznym rozmówcą, więc w pełni wykorzystuje swój talent. Przez serię wywiadów z przedstawicielami większości religii świata udowadnia, z jaką paranoją mamy do czynienia. I właściwie tyle w temacie filmu. Najciekawszą częścią jest bowiem nie „co”, ale „jak”. W sposób, jaki Maher przeprowadza swoje rozmowy, jest niezwykle zabawny. Ekipa filmu nie uszanowała prawie żadnego świętego miejsca, odwiedzając Rzym, Watykan, Izrael oraz skupiska religijne w USA (z mormońskim Salt Lake City na czele). A Bill pyta, niczym dziecko, o rzeczy najbardziej oczywiste, ponieważ chce wiedzieć. Biskupa w Watykanie pyta, czy Jezus mieszkałby dziś w takim miejscu. Ten odpowiada, że pewnie nie, tylko w biednych przedmieściach. Muzułmańscy duchowni twierdzą, że ich religia nie nawołuje do terroru i przemocy. W odpowiedzi mamy fragment wypowiedzi innego imama, wzywającego do mordowania wszystkich Żydów. Maher spotyka się z gejami-muzułmanami oraz z człowiekiem, który twierdzi, że jest potomkiem Jezusa. I jego słowom wierzy już grupa stu tysięcy wyznawców…

Za pomocą montażu, celnych komentarzy oraz osoby narratora otrzymujemy serię zabawnych rozmów i sytuacji. Szybko zdajemy sobie też sprawę, że gdyby twórcy chcieli, mogliby udowadniać wręcz przeciwną tezę. Dlatego nie warto traktować tego filmu śmiertelnie poważnie. To raczej ciekawy przykład sztuki retoryki, niż próba obalenia Kościoła.

(Publikacja: Goniec Polski, marzec 2009)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: