Karmel

Image

Słodko-gorzki w smaku, o złocistym kolorze. W libańskiej kosmetyce używany do depilacji. To karmel, substancja zawarta w… tytule debiutanckiego filmu młodej libańskiej reżyserki i aktorki, Nadine Labaki. Porównywany z produkcjami Almodovara, Wong Kar-Waia czy z „Amelią”, a także odrobinę z polskimi „Lejdis”, opowiada historię kilku kobiet w różnym wieku. Życie, podobnie jak karmel, potrafi być zarówno słodkie, pełne rozkoszy i radości, ale może też przynieść ból i smutek.

Siła filmu to niewątpliwie bohaterki, których trudno nie lubić. Osoby te bardzo szybko stają się bliskie widzom, więc kibicujemy im do samego końca. Podobnie działa nastrój całej opowieści, zatopiony w kolorystyce karmelu – jest niezwykle ciepły, pozytywny i słodki, choć pewnie co bardziej wybredni widzowie stwierdzą, że mdły. Ten sielankowy nastrój może odrobinę dziwić, jeżeli weźmiemy pod uwagę miejsce, którym toczy się akcja. Bejrut to przecież miasto zniszczone przez wojnę, targane przez konflikty, rozdarte pomiędzy muzułmanów i chrześcijan. Jednak to nie trudna sytuacja stolicy Libanu, problemy i konflikty polityczne determinują  tematykę filmu. W tym skomplikowanym mieście bohaterki starają się żyć normalnym życiem, cieszyć się z tego, co jest dla nich najważniejsze, czyli z wiążącej je przyjaźni. Wielka polityka i wielkie konflikty pojawiają się w tle, problemy zostają zasygnalizowane, ale nie stanowią głównego problemu. Przez to film zyskuje wymiar uniwersalny, bo opowiada o problemach typowych dla kobiet pod każdą szerokością geograficzną.

Główna bohaterka, Layale (grana przez reżyserkę) to właścicielka salonu fryzjersko-kosmetycznego. Ta piękna kobieta ma mało perspektywiczny romans z żonatym mężczyzną. Jej dwie pracownice również próbują uporać się ze swoimi problemami. Nisrine przygotowuje się z konserwatywnym muzułmaninem. Jej największy problem to dziewictwo, które straciła przed ślubem z innym mężczyzną. Druga z pracownic, Rima, stopniowo odkrywa w sobie skłonności do kobiet. Jest jeszcze klientka, Jamale, marząca o karierze aktorskiej, próbująca także pogodzić się z upływającym czasem. Rose natomiast całe życie poświęca opiece nad chorą psychicznie siostrą, ale także w jej życiu pojawia się mężczyzna… W historiach tych kobiet widać chyba najbardziej charakterystyczną cechę Bejrutu. Jest to miejsce mocnego ścierania się dwóch kultur. Z jednej strony muzułmanie ze swoją wystającą z religii tradycją, z drugiej – konsumpcyjna kultura Zachodu. Salon piękności w tym filmie to nie tylko miejsce, gdzie kobiety mogą spotkać się, pośmiać, poplotkować, ponarzekać na mężczyzn. To także swego rodzaju azyl przed ową rozdartą rzeczywistością. Tu można na chwilę zapomnieć o nakazach i zakazach, zająć się zabiegiem upiększającym, nałożyć nowy kolor na włosy albo zrobić pedicure.

Życie bohaterek „Karmelu” rozdarte jest pomiędzy potrzebą szczęścia a rzeczywistością, pomiędzy próbą wpasowania się w społeczne wzroce, a potrzebą bycia sobą. To jednak nie socjologiczne studium, a piękna, ogrzewająca serce baśń, która przyniesie szczęśliwe zakończenie, przynajmniej dla niektórych postaci. A widzom pozostaje tylko poddać się urokowi tego niezwykłego filmu.

Reż. Nadine Labaki

Francja, Liban 2007

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: