In Bruges

Film, którego akcja dzieje się w Brugii („to w Belgii” – jak czytamy w podtytule) zaskoczył tych wszystkich, którzy potraktowali brytyjski film gangsterski jako wieczną powtórkę z Guya Ritchie. Nic bardziej mylnego, choć polski tytuł „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” sugeruje durną komedię z nieudacznikami w stylu Austina Powersa jako głównymi bohaterami. Pierwszoplanowe postacie debiutu McDonagha to zawodowi zabójcy. Jednak, jak przystało na angielskich dżentelmenów, nie są to ludzie pozbawieni skrupułów. W tym zawodzie także obowiązują zasady, a tego, kto je złamie, czeka kara.

Po spartaczonej robocie dwóch zabójców – nie oszukujmy się, nie są to najwyższej klasy specjaliści – zostaje wysłanych do tytułowej Brugii. Ich szef, porywczy i nadużywający wulgaryzmów Harry (Ralph Finnes), mógł zamelinować ich w jakiejś dziurze pod Londynem, ale ma w stosunku do nich inne plany. Po przybyciu na miejsce starszy z nich, zmęczony życiem i swoim „zawodem” Ken (Brendan Gleeson) rozpoczyna zwiedzanie. Młodszy, impulsywny Ray (Colin Farrell) najchętniej wróciłby do Wielkiej Brytanii. Ale nie może, bo podczas ostatniego zlecenia przypadkowo zastrzelił chłopca. Pozostaje im zatem czekać na instrukcje od szefa, a czas ten wykorzystują na ogarnięcie baśniowej Brugii. I właśnie to miasto, pełne średniowiecznych zabytków, olśniewające urodą, ale też pełne tajemnic, gra w filmie nie mniej ważną rolę. Z wierzchu bajkowa sceneria, warstwa po warstwie odkrywa swoje ciemne strony. Przygodnie poznana dziewczyna nie okaże się niewiastą zainteresowaną tylko miłością, lecz bardziej obchodzić ją będzie portfel Ray’a, którego z pomocą partnera będzie chciała okraść. W mieście rosyjska mafia zaopatruje zainteresowanych w broń. A poznany w pubie karzeł nie jest wcale sympatycznym człowieczkiem, ale wrednym i wygadanym gwiazdorem, nie stroniącym od prostytutek, narkotyków i dyskusji o wojnie ras.

Siła filmu McDonagha tkwi w doskonale skonstruowanym scenariuszu, w którym co krok czai się niespodzianka. Nie było w kinie od dawna tak dobrze napisanego filmu gangsterskiego, z elementami czarnego humoru i makabreski. Niczym w klasycznym dramacie Szekspira, momenty grozy równoważone są przez niekonwencjonalne poczucie humoru. Co najważniejsze, pierwszorzędnie napisane dialogi świetnie dookreślają postacie. Nawet mdły Colin Farrel znalazł dla siebie niszę i znów fascynuje publiczność, nie tylko tą nastoletnią i nie tylko swoim wyglądem. Jednak największą postacią w filmie jest Harry (znakomity Ralph Finnes), który od momentu wkroczenia na ekran zagarnia całą przestrzeń dla siebie. Od czasu roli zagranej przez Bena Kingsleya w „Sexy Beast” nie było w kinie bohatera tak odrażającego, tak pewnego siebie, a jednocześnie tak fascynującego. Bo jak przystało na wytrawnego, angielskiego zabójcę, Harry musi mieć jakieś oparcie w otaczającej rzeczywistości, a tym jest bez wątpienie kodeks moralny. Spotkanie tych trzech postaci w Brugii prowadzi do wielkiego, artystycznego finału, w którym cięty język jest nie mniej ważny jak świszczące w powietrzu kule.

Reż. Martin McDonagh

Wielka Brytania, Belgia 2008

(Publikacja: Goniec Polski, 4 września 2008)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: