Happy-Go-Lucky

Poppy (Sally Hawkins) ma niezwykłe nastawienie do życia. Do wszystkiego podchodzi pozytywnie, jest zawsze roześmiana i na najbardziej skomplikowane sytuacje reaguje chichotem. Nawet to, że został jej skradziony rower, którym dojeżdżała do szkoły, w której jest nauczycielką, nie zepsuje jej dnia. Nie przestaje się uśmiechać nawet podczas nauki jazdy z opryskliwym i gburowatym instruktorem (Eddie Marsan). Jej dobry humor i uśmiech na twarzy nie znika nigdy, co zjednuje jej całe otoczenie – rodzinę, szefa, a przede wszystkim przystojnego pracownika opieki społecznej (Samuel Roukin).

Wszyscy, którzy pamiętają poprzedni film Mike’a Leigh – „Vera Drake” – będą zaskoczeni zupełnie inną tonacją „Happy-Go-Lucky”. Ponura, przygnębiająca i brutalna rzeczywistość tamtego tytułu nijak ma się do świata, w którym żyje Poppy. A jest to współczesny Londyn, który w oczach młodej, beztroskiej nauczycielki, nie przypomina tego miasta, na które patrzymy codziennie w drodze do pracy. To jakby inne miejsce, bardziej kolorowe, bardziej rozbawione, pociągające, miejscami nawet piękne. Czy to kamera kłamie, a może to główna bohaterka po prostu tak widzi świat? Bo kiedy spotkaliście na swojej drodze osobę z tak pozytywnym nastawieniem do życie, jak Poppy? Jej dobry nastrój i głupkowate poczucie humoru najpierw irytują, potem irytują jeszcze mocniej, aż w końcu zastanawiamy się, czy z tą dziewczyną jest coś nie tak. A może to nasze, negatywne i nieufne podejście do rzeczywistości sprawia, że nie możemy tak cieszyć się z życia jak młoda nauczycielka? To infantylne i dziecinne nastawienie do świata raczej zjednuje ludzi, a nie ich odstrasza. Może poza nielicznymi wyjątkami.

Proszę jednak nie myśleć, że świat Poppy to tylko zabawa i śmiech. Ją też spotkają w życiu ciężkie momenty, którym musi stawić czoło. Spotkanie z ciężarną siostrą, z którą trudno jej  znaleźć wspólny język. Problemy rodzinne jednego z uczniów, z którymi musi uporać się przy pomocy pracownika socjalnego. A przede wszystkim kurs nauki jazdy z instruktorem, którego wybuchowy charakter, rasistowskie podejście do ludzi i problemy z psychiką prowadzą do obsesji na punkcie swojej kursantki. W każdym innym filmie ten wątek zakończyłby się tragicznie, może nawet krwawo. Tutaj finał zostaje umiejętnie i z taktem rozegrany przez główną bohaterkę. Ona także potrafi w odpowiednim momencie wyłączyć swój śmiech i rozsądnie zareagować.

Najmocniejszym punktem filmu jest aktorstwo. Hawkins i Marsan wspinają się tu na wyżyny swoich możliwości. Poppy jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci w twórczości brytyjskiego reżysera. Film Mike’a Liegh cierpi może na brak jednego, głównego wątku fabularnego, ale i w tym jest jakaś metoda. Jako obraz życia we współczesnej metropolii doskonale oddaje stan, w którym znajduje się każdy z nas. Przecież nasza codzienność to nie tylko praca albo imprezowe życie. To nie tylko próba uporania się z problemami rodzinnymi czy zawiązujący się romans. Każda z tych rzeczy po trochu wypełnia nasze dni i właśnie o takim przeciętnym życiu nieprzeciętnej osoby opowiada „Happy-Go-Lucky”.

Film ukazał się niedawno na DVD, więc można nadrobić zaległości z tegorocznego sezonu kinowego spędzając wieczór w zaciszu domowym. Na płycie wśród dodatków znajdziemy interesujący portret postaci z filmu oraz aktorów, którzy się w nie wcielają. Jest także krótki dokument o kręceniu „Happy-Go-Lucky”.

(Publikacja: Goniec Polski, 11 września 2008)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: