Gran Torino

Któż nie chciałby się zestarzeć w takim stylu, jak Clint Eastwood. W wieku 79 lat ten weteran srebrnego ekranu, pamiętający złote czasy westernu, nie tylko reżyseruje filmy, ale także występuje przed kamerą jako aktor. W swoim ostatnim filmie, który realizował równolegle z pamiętnym „Changeling”, staje po obu stronach kamery. „Gran Torino” to opowieść o zgorzkniałym, starzejącym się weteranie wojny w Korei, któremu przychodzi zmierzyć się ze zmieniającą się wokół niego rzeczywistością.

Nasz bohater, o swojsko brzmiącym nazwisku Kowalski, mieszka na przedmieściach Detroit. W Wietnamie powoli dobiega końca wojna, która przyniosła Ameryce więcej powodów do wstydu, niż do dumy. Rząd pomaga mieszkającej w Azji narodowości Hmongów, która sprzyjała Jankesom w tym konflikcie, znaleźć nowy dom, osiedlając ich w różnych częściach Stanów Zjednoczonych. Część przesiedleńców trafia do Detroit, zamieszkując po sąsiedzku z Waltem. Nie mogli chyba gorzej trafić. Kowalski prezentuje bowiem wszystkie najgorsze cechy konserwatywnej, zadufanej w sobie Ameryki. Nienawidzi wszelkich mniejszości narodowych, szczególnie „żółtków”, mając w pamięci konflikt w Korei. Bez ogródek i zbędnych słów wypowiada swoje poglądy, narzeka, pokazując jednocześnie swoją wyższość nad wszelkimi obcymi. Ten trudny do zaakceptowana charakter sprawia, że Walt nie utrzymuje żadnych stosunków z rodziną i sąsiadami. Nawet proboszcza z lokalnej parafii traktuje z góry, uważając, że jest za młody, by go pouczać. Ponieważ jego żona dopiero co zmarła, Kowalski prowadzi samotny tryb życia. Do momentu, kiedy chcąc nie chcąc zaangażuje się w lokalny konflikt. Ratując mieszkającego po sąsiedzku chłopaka od próbującej zwerbować go Hmongskiej mafii, naraża się nie tylko ataki z ich strony, ale także na nieoczekiwane wyrazy wdzięczności. Azjatycka społeczność pragnie podziękować Waltowi za to, że broi ich przed siejącymi terror w okolicy nastolatkami. I choć początkowo chodziło tylko o ochronę swojego domu i prywatności (zdanie „Zejdź z mojego trawnika” wypowiedziane z takim samym skutkiem, jak seria wystrzelona z karabinu maszynowego), to szybko przeradza się to w sprawę osobistą. Kowalski zaprzyjaźnia się z chłopakiem, który nieudolnie próbował ukraść mu ulubionego Forda Gran Torino, sprawując nad nim ojcowską pieczę.

Kiedy wydaje nam się, że film ucieka w niebezpiecznie ckliwie rejony, na horyzoncie pojawiają się inne problemy. Przebaczenie, zemsta, zasada oko za oko, a także odpowiedzialność za swoje czyny. Eastwood, podobnie jak swojego bohatera, zaskakuje nas tymi kwestiami, dowodząc, że mimo dojrzałego wieku ciągle młodo i świeżo potrafi opowiadać wyświechtane zdawałoby się prawdy.

(Publikacja: Goniec Polski, luty 2009)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: